Dobre czasy się kończą

Dobre czasy się kończą

Dodano:   /  Zmieniono: 
Od 2007 r. przez pięć lat liczba kandydatów na studia będzie spadać o 5-10 proc. rocznie
Od 1990 r. polskie szkolnictwo rozwija się znakomicie. W błyskawicznym tempie zaczęły powstawać niepaństwowe szkoły wyższe oferujące odpłatne studia. Efekt przerósł najśmielsze oczekiwania. Liczba studiujących wzrosła z 394 tys. w 1990 r. do 1,9 mln w roku 2005.
Na edukacyjnym eldorado skorzystały przede wszystkim szkoły kształcące na takich kierunkach, jak: zarządzanie i marketing, ekonomia i administracja. W odwrocie znalazły się wydziały techniczne i przyrodnicze. Boomowi nie towarzyszył rozwój kadry akademickiej, która wzrasta trzy razy wolniej niż liczba studentów.
W przeciwieństwie do nakładów na naukę, które od 1994 r. w relacji do PBK spadają, wydatki państwa na szkolnictwo wyższe są stabilne i od lat utrzymują się na poziomie 1,1 proc. Roczne wydatki na studenta w Polsce - liczone w dolarach - to obecnie 2864 USD, wobec średniej w krajach OECD na poziomie 10 724 USD.
Z roku na rok rosną przychody szkół wyższych. W 2004 r. wyniosły one 13,1 mld zł, z czego 11 mld zł przypadło na uczelnie państwowe, a 2,1 mld zł na szkoły prywatne. Wynik finansowy netto ogółem w 2004 r. to 326,6 mln zł, czyli aż o 35,2 proc. więcej niż w roku 2003.
Uczelnie państwowe znacząco różnią się strukturą przychodów od niepaństwowych. W ubiegłym roku 58,6 proc. przychodów tych pierwszych pochodziło z dotacji budżetowej do działalności dydaktycznej. Z opłat za zajęcia uczelnie uzyskały 18 proc. wszystkich swoich dochodów. Kolejne 12,5 proc. przychodów uczelni państwowych to wpływy z działalności badawczej, przy czym największy udział miały w tym wypadku wyższe szkoły techniczne (44,2 proc.).
Pod tym względem szkoły niepaństwowe jeszcze raczkują. Zaledwie 0,4 proc. ich przychodów to wpływy z badań naukowych. Głównym źródłem ich dochodów (95 proc.) są opłaty za zajęcia dydaktyczne.
Relatywnie dobrą sytuację blisko 301 szkół wyższych pogorszy zbliżający się niż demograficzny, który odbije się na ich dochodach. Jak bardzo? W najgorszym wypadku mogą one spaść o połowę.
Sytuacja wielu szkół wyższych zmieni się więc diametralnie. Władze niektórych z nich już myślą, jak wyjść z tego obronną ręką. O to, jak widzą swoje finanse i co chcieliby zmienić, zapytaliśmy rektorów Politechniki Warszawskiej i Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych.

Strategia systemu edukacji*
  • usprawnienie systemu zarządzania szkół
  • wprowadzenie częściowej odpłatności
  • wprowadzenie systemu dopłat do czesnego oraz systemu kredytów studenckich
  • zwiększenie współpracy między szkołami a gospodarką
  • umiędzynarodowienie studiów wyższych
    *na lata 2007-2013 w zakresie szkolnictwa wyższego
    Źródło: MENiS

    Analiza SWOT sektora szkół wyższych
    Mocne strony
  • duża liczba szkół wyższych zróżnicowanych pod względem oferty edukacyjnej
  • wysoki współczynnik skolaryzacji
  • powszechny system pomocy materialnej dla studentów
  • trzyipółkrotne zwiększenie liczby osób uzyskujących stopień doktora
  • duża liczba szkół wyższych w miastach niewojewódzkich
  • duża autonomia szkół w powoływaniu i zamykaniu wydziałów

    Słabe strony
  • nieefektywny system zarządzania
  • niedostateczne powiązanie szkolnictwa wyższego z gospodarką
  • program nauczania niedostosowany do potrzeb rynku pracy
  • relatywnie niskie nakłady na studenta
  • zbyt mała, a w niektórych uczelniach słaba kadra akademicka

    Możliwości i szanse
  • rozwój systemu studiów doktoranckich
  • doskonalenie systemu akredytacji uczelni
  • wykorzystanie renty demograficznej
  • wysokie aspiracje edukacyjne młodzieży
  • możliwość wykorzystania dodatkowych środków z europejskich funduszy
  • zwiększenie liczby studentów zagranicznych

    Zagrożenia
  • relatywnie niski wzrost liczby profesorów
  • konstytucyjne ograniczenia we wprowadzaniu odpłatności za studia stacjonarne
  • brak wzrostu nakładów na edukację i naukę z budżetu państwa