Rozgrywając swoje boje władze PiS odpuściły jednak ważne pole bitwy: gospodarkę. PiS-owi ewidentnie brakuje zaufanych kadr, którym mógłby przekazać zarządzanie nad państwowymi firmami. Tę słabość umiejętnie wykorzystują ludzie z układu, który PiS chce zwalczać, co i rusz podrzucając im "konie trojańskie". Dzięki tej taktyce w największych polskich firmach: PKN Orlen i PZU rządzą prezesi z rozdania SLD. Firmy te dysponują na tyle dużymi funduszami, że pozostawienie na ich czele osób uwikłanych w poprzedni układ, a więc również w jego afery (paliwową i związaną z prywatyzacją PZU), będzie szkodzić PiS-owi. Podobnie rzecz się dzieje w tajnych służbach, nad którymi PiS, po trzech miesiącach sprawowania władzy kontroli jeszcze nie odzyskał.
Gdyby swoją walkę o władzę w państwie prezes Kaczyński połączył ze skutecznym wykorzystaniem tej którą już zdobył, to zyskałoby nie tylko jego ugrupowanie, ale również państwo.
Jan Piński