"W związku z głosami posłów, którzy wyjeżdżają do Rzymu na uroczystości 2-3 kwietnia w rocznicę śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II, głosowanie będzie przeniesione na kolejne dni najbliższego posiedzenia Sejmu, czyli odbędzie się 5,6 lub 7 kwietnia" - powiedział Jurek.
Zapowiedział, że termin głosowania nad złożonym przez PiS wnioskiem o samorozwiązanie Sejmu chce "przedyskutować z klubami, aby uzgodnić najdogodniejszy termin dla wszystkich". Zaznaczył też, że nad wnioskiem odbędzie się także debata.
Najbliższe posiedzenie Sejmu rozpoczyna się we wtorek - 4 kwietnia - w południe.
Przed kilkoma dniami marszałek Sejmu zapowiadał, że wniosek jest zaplanowany na wtorek 4 kwietnia, jako pierwszy punkt obrad, z głosowaniem zaraz po debacie.
Zgodnie z konstytucją, Sejm może skrócić swoją kadencję uchwałą podjętą większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby posłów. Z arytmetyki sejmowej wynika, że wniosek o samorozwiązanie nie ma szans, ponieważ skróceniu kadencji i przyspieszonym wyborom w maju sprzeciwia się Platforma Obywatelska, mająca drugi co do wielkości klub parlamentarny. Głosowanie za samorozwiązaniem Sejmu zapowiedziały już kluby PiS i SLD.
J.Kaczyński: jeśli nie rozwiązanie Sejmu, to koalicja
Jeśli nie dojdzie do samorozwiązania Sejmu bierzemy pod uwagę utworzenie koalicji - powiedział lider PiS Jarosław Kaczyński podczas konferencji prasowej w Lublinie.
Podkreślił jednak, że PiS cały czas liczy na "otrzeźwienie Platformy Obywatelskiej" i na to, że dojdzie do rozwiązania Sejmu. "Skoro Polska, według Platformy, jest w topieli, to trzeba ją ratować, bo Platforma zachowuje się tak jak człowiek, który widzi tonącego, może go uratować, ma w ręku koło ratunkowe, ale go nie rzuca. To jest zachowanie zdumiewające" - powiedział prezes PiS.
Zaznaczył, że jeśli nie dojdzie do samorozwiązania Sejmu, wtedy PiS bierze pod uwagę utworzenie koalicji. "Będziemy wtedy myśleli o tym, co uczynić, żeby móc Polską rządzić do 2009 roku. Nie może być nieustanny kryzys. I wtedy bierzemy pod uwagę wszelkie możliwości, przy czym nie chodzi już o jakieś pakty tylko o koalicję" - powiedział lider PiS.
Kaczyński odrzucił sugestie, że czwartkowe publikacje w "Gazecie Wyborczej", dotyczące nieprawidłowości w finansowaniu kampanii wyborczej przez Samoobronę, mogły być inspirowane przez PiS. "Jeśli ktoś sądzi, że za tym mogą się kryć jakieś prowokacje ze strony PiS, to jest w błędzie. To jest sposób rozumowania, który jest dla mnie, nie ukrywam, niezrozumiały" - podkreślił.
Nie chciał komentować hipotetycznej sytuacji, że podejrzenia o nielegalne finansowanie kampanii wyborczej Samoobrony się potwierdzą.
"Ja do dziś nie wiem, w jaki sposób PO zdobyła bardzo duże środki nie korzystając z przynależnej jej pomocy państwa - mówię o tej pomocy ex post, o pieniądzach, które można otrzymać za kampanię wyborczą (...). A mimo wszystko nie zastanawialiśmy się nad tą sprawą specjalnie w związku z planowaną koalicją, do której za niemalże każdą cenę byliśmy gotowi" - powiedział.
Pytany o wcześniejsze swoje krytyczne wypowiedzi o Samoobronie, odparł, że "w polskiej polityce repertuar cytatów jest gigantyczny". "Przez wiele tygodni a przedtem miesięcy i lat byliśmy absolutnie pewni, że będzie Platforma naszym koalicjantem, niemniej można zacytować bardzo niepochlebne wypowiedzi polityków PO na mój temat i niespecjalnie pochlebne moje na ich" - zauważył.
Zapewnił, że nie wie nic o rozmowach PiS z Samoobroną w sprawie koalicji. "Może się coś dzieje za moimi plecami. Ja bym bardzo przestrzegał przed odwoływaniem się do plotek" - przestrzegł. Zaprzeczył też, jakoby miał udział w rozbijaniu PSL. "W świetle tego, co ostatnio słyszę, żaden zarzut mnie nie zdziwi, ale ten mimo wszystko jest dla mnie dość zaskakujący" - powiedział.
Kaczyński powiedział, że wierzy w zmianę stanowiska PO i głosowanie tej partii za samorozwiązaniem Sejmu. "Politycy nieracjonalni czasem stają się racjonalni. Stanowisko PO jest nieracjonalne i w ogóle niemożliwe do usprawiedliwienia (...). Taki powrót do rozumu się zdarza i wierzę, że to jest możliwe" - przekonywał.
Jego zdaniem wybory mogą wyjaśnić sytuację w Polsce. " Jest bardzo poważne prawdopodobieństwo, że sytuacja się wyklaruje, w jedną albo w drugą stronę. Ja bym rozumiał PO, gdyby PO mogła powiedzieć: my nie mamy żadnych szans, żadna partia nie chce wyborów w sytuacji, gdy nie ma żadnych szans, ale PO wedle badań ma szanse. Powtórne zwycięstwo PiS byłoby oczywistym wyklarowaniem sytuacji, nikt by nie mógł żądać kolejnych wyborów i PO stanęłaby przed jasnym wyborem - jest w opozycji czy popiera rząd. Podobna byłaby sytuacja PiS-u, gdyby przegrał" - powiedział.
Zdaniem Kaczyńskiego wybory należy przeprowadzić mimo obawy o niską frekwencję. "Jeżeli się ktoś wypowiada przeciwko wyborom tzn., że się wypowiada za koalicją taką, jaką można zawrzeć, bo nie da się rządzić bez większości w parlamencie. Jestem przekonany, że wybory w tym momencie są rozwiązaniem najlepszym. Oczywiście, każdy Polak ma prawo zdecydować na kogo głosuje i czy w ogóle pójść do tych wyborów" - zaznaczył.
Pytany co zrobi, jeśli warunkiem Samoobrony wejścia do koalicji, będzie objęcie przez niego stanowiska premiera Kaczyński odparł. "Tego rodzaju pytania można stawiać w nieskończoność. A jak, dajmy na to, Samoobrona powie, żebym się na rękach przeszedł wokół Sejmu? To nie jest poważne" - powiedział Kaczyński.
pap, ab