Na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu w dniach 22-23 maja odbyła się konferencja KRAUM „Edukacja zdrowotna, medyczna i humanizacja we współczesnym kształceniu kadr medycznych”. Dziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu wrocławskiej uczelni dr hab. Łukasz Rypicz powiedział, że w obecnym stanie prawnym gruntownie wykształcony i kompetentny absolwent zdrowia publicznego nie mógłby po studiach prowadzić w szkołach zajęć z edukacji zdrowotnej.
Musi dodatkowo zdobyć uprawnienia pedagogiczne. – Edukacja zdrowotna to wiedza, a wiedza to bezpieczeństwo – skomentował dziekan WNoZ UMW. – Żałujemy, że ten ważny przedmiot wchodzi do szkół w formie fakultatywnej. Jako społeczność akademicka apelujemy do rodziców, by pozwolili dzieciom uczestniczyć w tych zajęciach – dodał dr hab. Rypicz.
Rektorzy uczelni medycznych apelują do rodziców ws. edukacji zdrowotnej: Zapisujcie dzieci
– Wiemy, że przyniesie to prawdziwe korzyści. Jednym z przykładów jest Szwecja, gdzie wprowadzono edukację zdrowotną do programu nauczania wiele lat temu i są tego efekty – znacznie zdrowsze społeczeństwo – kontynuował dziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Pracownicy wrocławskiej uczelni opracowują podręcznik dla nauczycieli tego przedmiotu. „Publikacja będzie zawierała zagadnienia zgodne z podstawą programową, omówione w przystępny sposób, dostosowany do percepcji uczniów, ale oparte wyłącznie na rzetelnej wiedzy naukowej” – podkreślono.
Senator KO odpowiada na list Episkopatu. „Sprawę edukacji zdrowotnej pozostawmy specjalistom”
Przeciwko edukacji zdrowotnej są członkowie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski, którzy w liście apelowali do rodziców, aby „nie wyrażali zgody na udział ich dzieci w tych demoralizujących zajęciach”. – Ja bym chciała, aby Episkopat zajmował się tymi sprawami, którymi się powinien zajmować, a sprawę edukacji zdrowotnej i wiedzy pozostawmy jednak specjalistom i medykom – odpowiedziała szefowa senackiej komisji zdrowia dr Beata Małecka-Libera.
Czytaj też:
List Episkopatu ws. edukacji zdrowotnej. Szefowa MEN z prośbą do „panów biskupów”Czytaj też:
Nowacka znów o liście Episkopatu. „Nie mogę zrozumieć Kościoła”
