MEN jednak odejdzie od głośnej reformy? Szef ZNP zadał jedno ważne pytanie

MEN jednak odejdzie od głośnej reformy? Szef ZNP zadał jedno ważne pytanie

Barbara Nowacka, Katarzyna Lubnauer i Sławomir Broniarz
Barbara Nowacka, Katarzyna Lubnauer i Sławomir Broniarz Źródło: gov.pl/web/edukacja
Jeszcze w 2025 r. mogą wrócić obowiązkowe prace domowe, jeśli potwierdzi się, że ich brak negatywnie wpłynął na wyniki. MEN we wrześniu dostanie ewaluację rozporządzenia, które jest oceną sytuacji, a nie rekomendacją. Za odwrotem od głośnego pomysłu są nauczyciele i ZNP.

Eksperci Instytutu Badań Edukacyjnych weryfikują wyniki egzaminów ósmoklasisty przeprowadzonych przed i po likwidacji zadań domowych – informuje RMF FM. Wcześniej eksperci oceniali wyniki ankiety rozesłanej do dyrektorów i nauczycieli z dwóch tysięcy szkół. Do IBE trafiło ponad sześć tys. odpowiedzi. Na początku września ankiety trafią do uczniów oraz rodziców.

MEN zlikwidowało obowiązkowe prace domowe, teraz do nich wróci?

Łączne wyniki tych trzech składowych stworzą pełną ewaluację rozporządzenia ws. likwidacji obowiązkowych prac domowych, która trafi do MEN. Niewykluczone, że obowiązkowe zadania do wykonania w domu wrócą jeszcze w 2025 roku – podało nieoficjalnie RMF FM. Stanie się tak jednak pod warunkiem, że brak obowiązkowych prac domowych negatywnie odbije się na wynikach uczniów.

Ewaluacja nie jest rekomendacją dla Ministerstwa Edukacji Narodowej ws. podjęcia decyzji, tylko oceną sytuacji. Członkowie ZNP nie ukrywają, że chcieliby odejścia od głośnej reformy MEN.

ZNP krytycznie o pomyśle MEN

Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego ma jednak jedno zasadnicze pytanie: w jakim kształcie miałyby wrócić obowiązkowe prace domowe – tym sprzed nowelizacji, czy będzie próba znalezienia innego rozwiązania tego problemu. Sławomir Broniarz przekonywał, że „dla nauczycieli to ważne”.

W rozmowie z Magdaleną Frindt i Bartoszem Michalskim dla Wprost Sławomir Broniarz przypomniał, że „ZNP od samego początku źle oceniało pomysł zniesienia obowiązkowych prac domowych”. – Od początku o tym mówiliśmy. Mam pewien żal do minister Nowackiej, że nie zdecydowała się iść do kierownika i powiedzieć: „Panie premierze, to jest źle oceniane przez środowisko”. Jeżeli środowisko uważa, że to niszczy całą dydaktykę, warto z tego zrezygnować – tłumaczył szef ZNP.

– Prace domowe uczą systematyczności, odpowiedzialności, obowiązkowości i samodzielności – tego wszystkiego, co nagle odebrano dzieciom. Nie jest błędem błądzić, błędem jest trwać w błędzie – dodał.

Wrócą obowiązkowe prace domowe? Nauczyciele zabrali głos ws. głośnego pomysłu MEN

Słowa szefa ZNP potwierdzają rozmówcy RMF FM. Ich zdaniem skorzystają z tego nie tylko najmłodsi uczniowie. – Ósmoklasiści to są jeszcze uczniowie z czasu pandemii i mają braki. Myślę, że żaden nauczyciel nie jest w stanie stuprocentowo indywidualnie podejść do każdego ucznia, żeby mieć pewność, że każdego przygotowuje do egzaminu – skomentowała nauczyciela matematyki.

Czytaj też:
Nauczyciele grzmią, MEN rozkłada ręce. „30 proc. z zera to wciąż zero”
Czytaj też:
Wiceministra MEN o lekcjach religii. Będą kontrole z kuratoriów

Źródło: RMF FM