Barbara Nowacka w Polsat News została zapytana „czy nie chciała wyszarpać większych pieniędzy dla oświaty, jeśli chodzi o przyjęty budżet”. Szefowa MEN podkreśliła, że „projekt jest w Sejmie i jest w kontakcie z parlamentarzystami”. – Nauczyciele muszą dobrze zarabiać. Pierwsze podwyżki 30-proc., kolejne pięcioprocentowe, na ten rok inflacyjne – trzyprocentowe. Proszę pamiętać, że jest bardzo niska inflacja – mówiła Nowacka.
Minister edukacji narodowej przyznała, że zdaje sobie sprawę z tego, że podwyżki „nie są wystarczające”. – Proszę zwrócić uwagę, że Karta Nauczyciela, która wchodzi w życie od 1 września, zawiera bardzo korzystne zapisy dla nauczycieli, dotyczące i warunków zatrudnienia, stosunku pracy, rozliczania czasu pracy w przypadku nauczycieli w szkołach branżowych. To są potrzebne zmiany – przekonywała Nowacka. Zaznaczyła jednak, że muszą one być wykonywane „krok po kroku”.
Barbara Nowacka przypomina o likwidacji tzw. godziny czarnkowej
– To są lepsze świadczenia kompensacyjne, którymi są obejmowane coraz większe grupy nauczycieli. To są nagrody jubileuszowe. Te, które wszyscy mogli dostawać po 45 latach pracy, tylko nauczyciele nie, bo Karta tego nie regulowała. Oczywiście, ten postulat płacowy jest ważny, ale bardzo ważne również są warunki pracy i prestiż zawodu nauczyciela – podkreśliła szefowa MEN. Nowacka wspomniała także o likwidacji tzw. godziny czarnkowej.
Minister edukacji narodowej odniosła się też do swojego poprzednika, który apeluje do rodziców o wypisywanie dzieci z edukacji zdrowotnej. – To, że pan Czarnek jest arogantem to wiemy, natomiast to, że jest ignorantem, to bardzo mnie smuci, ponieważ ewidentnie nie przeczytał podstawy programowej do edukacji zdrowotnej – oceniła Nowacka. Zdaniem szefowej MEN opinie byłego szefa tego resortu to „obrzydliwa urojeniówka”.
Wrócą obowiązkowe prace domowe? Szefowa MEN wskazała, co trzeba poprawić z nauczycielami
Nowacka zabrała również głos na temat obowiązkowych i ocenianych prac domowych. – Na pewno musimy jeszcze poprawić komunikację z nauczycielami, żeby też dotarły do nich wszystkie możliwe narzędzia i sposoby, w jakich mogą wspierać uczniów w tym, żeby się uczyli w domu, ale też poprosiłam o analizę Instytut Badań Edukacyjnych – tłumaczyła minister edukacji narodowej. Sprawdzane są dwie rzeczy.
– Po pierwsze wyniki egzaminu ósmoklasisty, jak się te nieobowiązkowe prace domowe na nie przekładają, ale też opinie nauczycieli, uczniów i rodziców. Wszyscy doskonale wiemy, że sytuacja przed wprowadzeniem tego ograniczenia była patologiczna. Dzieciaki wracały ze szkoły do domu i godzinami odrabiały prace domowe – dodała Nowacka. Szefowa MEN zaleciła, aby rodzice inspirowali dzieci. – Myślę, że ta decyzja w październiku powinna zapaść – zakończyła Nowacka.
Czytaj też:
Nauczyciele poruszeni decyzją CKE. Enigmatyczna odpowiedź MENCzytaj też:
Polacy wybrali najgorszego ministra edukacji. Nowacka goni Czarnka. Sondaż dla „Wprost”
