Trzech posłów weszło do warszawskiego ratusza. Chcą dokumentów Ewy Gawor

Trzech posłów weszło do warszawskiego ratusza. Chcą dokumentów Ewy Gawor

Tomasz Rzymkowski, Robert Winnicki i Bartosz Jóźwiak
Tomasz Rzymkowski, Robert Winnicki i Bartosz Jóźwiak / Źródło: Twitter / @TRzymkowski
Tomasz Rzymkowski, Robert Winnicki oraz Bartosz Jóźwiak w ramach interwencji poselskiej domagali się wglądu w dokumenty urzędniczki, która 1 sierpnia podjęła decyzję o rozwiązaniu Marszu Powstania Warszawskiego.

Reprezentujący środowiska narodowców posłowie domagają się udostępnienia im dokumentów dyrektor Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Ewy Gawor. Ich uwagę zwróciły ujawnione przez „Gazetę Polską” informacje mówiące o tym, że urzędniczka z warszawskiego ratusza w czasach PRL pracowała w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych oraz Milicji Obywatelskiej. Sama Gabor potwierdziła te informacje. Dodała jednak, że należała do departamentu zajmującego się tworzeniem działającego dziś systemu identyfikacji PESEL i nie wstydzi się tego. Urzędnicy początkowo nie wpuścili polityków i wezwali straż miejską. Posłowie odpowiedzieli wezwaniem policji. Po negocjacjach pozwolono posłom wejść do gabinetów BBiZK.

twittertwittertwittertwitter

Rozwiązany marsz narodowców

„Zgromadzenie przy Rotundzie zostało rozwiązane z powodu flag i koszulek uczestników z symboliką nawiązującą do org. propagujących ustrój totalitarny. za dużo przeszła w historii, żeby nie reagować na takie sytuacje. Zwłaszcza w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego” – taki wpis pojawił się na oficjalnym profilu stolicy na . Chodziło o marsz środowisk narodowych, który 1 sierpnia miał uczcić rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.

twitter

Ratusz podał powody decyzji

2 sierpnia podczas specjalnej konferencji prasowej dyrektor Biura Bezpieczeństwa w stołecznym ratuszu tłumaczyła, że organizator marszu został poinformowany, że część uczestników narusza przepisy karne. – Na początku pochodu znajdowały się osoby, w tym także jego przewodniczący, ubrane na czarno ze znakami falangi na ramieniu. Opaski miały kształt, sposób noszenia i symbolikę bezpośrednio nawiązującą, w naszej ocenie, do sposobu używania tożsamych elementów ubioru przez członków nazistowskiej organizacji NSDAP, jak i Ochotniczej Milicji Bezpieczeństwa Narodowego, tak zwanych czarnych koszul – włoskiej organizacji faszystowskiej – mówiła Ewa Gawor dodając, że w zgromadzeniu były także osoby, które miały koszulki z krzyżem celtyckim i głosiły hasła nawołująca do nienawiści m.in. „Raz sierpem raz młotem czerwoną hołotę” czy „Śmierć wrogom ojczyzny”.

– Na flagach również był znak falangi, mieczyk Chrobrego – ewidentnie symbole używane w okresie międzywojennym przez Obóz Wielkiej Polski, organizacji zdelegalizowanej w 1933 roku, więc trudno powiedzieć, że nie naruszone zostały przepisy prawa karnego – powiedziała Gawor.

Co na to szef MSWiA?

Do tej sytuacji odniósł się . „Powodem rozwiązania przez HGW Marszu była koszulka jednego z uczestników z sierpem i młotem. Takie uzasadnienie otrzymała policja od przedstawiciela ratusza. Powód moim zdaniem »totalnie od czapy«. Mam nadzieję, że nie chodziło o wywołanie kolejnej awantury” – napisał szef MSWiA. W kolejnych wpisach na  minister podkreślał, że według nie było powodu do rozwiązania zgromadzenia i podziękował wszystkim uczestnikom marszu.

Źródło: Twitter / Gazeta Polska, Wprost.pl
+
 11

Czytaj także