Oddał prezydentowi odznaczenie, w jego piwnicy wybuchł pożar. To nie był przypadek?

Oddał prezydentowi odznaczenie, w jego piwnicy wybuchł pożar. To nie był przypadek?

Strażak (zdj. ilustracyjne)
Strażak (zdj. ilustracyjne) / Źródło: Fotolia / 07photo
Były opozycjonista Bogdan Czajkowski zwrócił prezydentowi Andrzejowie Dudzie Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Kilka dni później w jego piwnicy wybuchł pożar. Czajkowski twierdzi, że to nie mógł być przypadek.

Bogdan Czajkowski był jednym z przywódców strajku na Politechnice Warszawskiej w 1968 roku. SB rozpracowywała go przez 7 lat. W 2008 roku Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Oficerskim Orderu Odroczenia Polski. Czajkowski odmówił wówczas przyjęcia odznaczenia. W ten sposób chciał zaprotestować przeciwko braku referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego. – Rzeczpospolita Polska przez wiele lat niszczyła doszczętnie mi życie i uniemożliwiała jakąkolwiek pracę twórczą. To doprowadziło do najmarniejszej egzystencji. Z drugiej strony Rzeczpospolita daje mi odznaczenia. To smakuje jak piołun – tłumaczył wówczas. Swoją decyzję zmienił po 10 kwietnia 2010 roku, kiedy to prezydent Lech Kaczyński i jego żona Maria oraz 94 inne osoby zginęły w katastrofie smoleńskiej. Czajkowski podkreślał, że jest to jego hołd dla zmarłej głowy państwa.

Jak podaje „Rzeczpospolita”, na początku listopada 2018 roku były opozycjonista zwrócił odznaczenie do Pałacu Prezydenckiego. W liście, który dołączył do orderu wyjaśnił, że w 2015 roku Bronisław Komorowski odznaczył tym samym orderem Zbigniewa Niemczyckiego, a Andrzej Duda nie odebrał mu orderu. Czajkowski zaznaczył, że od dwóch lat zabiegał o odebranie orderu Niemczyckiemu, jednak jego wysiłki nie przyniosły żadnego rezultatu. W liście do prezydenta Dudy były opozycjonista stwierdził również, że „nie podobała mu się dymisja Antoniego Macierewicza ze stanowiska szefa MON oraz odmowa przyznania orderu płk Ryszardowi Kuklińskiemu”.

Tajemniczy pożar

Tymczasem jak podaje „Rzeczpospolita”, kilka dni temu w piwnicy 11-piętrowego wieżowca w Toruniu wybuchł pożar. Nie byłoby w tym nic szczególnego gdyby nie fakt, że piwnica należy właśnie do Bogdana Czajkowskiego. – Nie chcę stawiać żadnych kategorycznych hipotez. Jednak fakt, że spaliła się wyłącznie moja piwnica, uważam za bardzo dziwny – powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” były opozycjonista.

Śledztwo w sprawie pożaru prowadzi policja z Torunia. Podinsp. Wioletta Dąbrowska z komendy w Toruniu odpowiadając na pojawiające się w sieci sugestie łączące oddanie odznaczenia z pożarem powiedziała, że na tak wstępnym etapie śledztwa nie można niczego wykluczyć. Innego zdania jest Straż Pożarna, która twierdzi, że mogło dojść do celowego podpalenia. – Przypuszczalną przyczyną zdarzenia jest zaprószenie ognia przez osoby nieznane, ściślej podpalenie umyślne – podkreślił bryg. Andrzej Seroczyński, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu. Do takiej hipotezy przychyla się również sam Czajkowski, który stwierdził, że podłożenie ognia w jego piwnicy nie mogło być przypadkowe, ponieważ piwnica była zamknięta, a on nie otwierał jej od dwóch lat.

Czytaj też:
Dziennikarz TVP: Nie od razu zaakceptowałem, że mój syn jest homoseksualny

Źródło: Rzeczpospolita
 6

Czytaj także