W Pałacu Prezydenckim trwa druk oprawek do przyłbic medycznych. „Praca wre”

W Pałacu Prezydenckim trwa druk oprawek do przyłbic medycznych. „Praca wre”

Pałac Prezydencki w Warszawie
Pałac Prezydencki w Warszawie / Źródło: Shutterstock / ArtMediaFactory
Brakujący sprzęt ochronny to problem, z jakim musi zmagać się dzisiaj polska służba zdrowia. W sieci trwają zbiórki na zakup niezbędnego wyposażenia, a Andrzej Duda poinformował w mediach społecznościowych o produkcji oprawek do przyłbic.

„W Pałacu Prezydenckim drukarki 3D, udostępnione 2 lata temu w celach pokazowych przez firmę Zortrax, teraz 24/7 drukują oprawki do przyłbic medycznych dla służby zdrowia. Praca wre”– napisał na  Andrzej Duda. Pod wpisem pojawiły się już pierwsze komentarze. „Z ciekawości zapytam. Co robiły przez 2 lata drukarki 3D w Pałacu Prezydenckim?” – zapytał jeden z internautów. „Ile można było kupić przyłbic za te 2 mld, które zatwierdził Pan na swoją kampanię w TVP?” – dopytywał ktoś inny.

Rząd sprzedał maski

Przypomnijmy, w internecie coraz więcej jest zbiórek na sprzęt dla medyków walczących z . Obywatele szyją maseczki oraz drukują przyłbice ochronne. Tymczasem „Rzeczpospolita” dowiedziała się, że Agencja Rezerw Materiałowych, która odpowiedzialna jest za dostarczanie tego typu sprzętu w sytuacjach nadzwyczajnych, jeszcze w lutym wstawiła na sprzedaż 62885 masek.

– Teraz kiedy cały świat drenuje rynek medyczny, z zakupu podstawowych środków ochronnych robi się walka o życie – powiedział „Rz” anestezjolog z Warszawy. Nawet jeśli w szpitalach jest sprzęt ochronny dla medyków, który pracują w izbach przyjęć, czyli tam, gdzie teoretycznie jest największa groźba kontaktu z chorymi na COVID-19 pacjentami, to już ci, którzy pracują np. na blokach operacyjnych, muszą sprzęt kompletować sami.

– Pełne zestawy ochronne są tylko na izbie przyjęć. Na bloku operacyjnym każdy musiał sam skompletować zestaw. Przyłbice wydrukowaliśmy na drukarce 3D, a przemysłowe maski z filtrami P3 kupiliśmy na dziale budowlanym. Te z ARM bardzo by nam się przydały – dodaje chirurg z dużego szpitala klinicznego.

Resort się tłumaczy

Ministerstwo Klimatu, pod które podlega Agencja Rezerw Materiałowych tłumaczy, że maski zostały sprzedane, ponieważ kończył się ich termin ważności, a producent nie gwarantował po tym czasie ich szczelności. Chodzi o pełnotwarzowe maski gazowe. W teorii maski powinny być zdatne do użytku przez 15 lat pod warunkiem, że po upływie 6 lat od zakupu wykonany zostanie przegląd sprzętu. Francuski producent miał za to zażądać w 2018 roku 3 mln złotych. ARM nie zapłaciła tej kwoty i zdecydowała się na zakup innego sprzętu. Maski wystawiono na sprzedaż w trzech przetargach, z czego dopiero w lutym 2020 roku, znalazł się kupiec na ponad 30 tys. sztuk. Wtedy na świecie panowała już epidemia COVID-19. Rząd zdecydował się także na przekazanie 5350 sztuk do Chin.

Na pytanie o zaopatrzenie w maseczki szef KPRM Michał Dworczyk odpowiedział „Rz”, że rząd zamówił w ciągu ostatnich 10 dni „30 mln maseczek medycznych, 28 mln masek z filtrami Hepa, 17,5 mln kompletów rękawic jednorazowych, ponad 1,5 mln kombinezonów ochronnych i blisko 2 mln gogli”.

Czytaj także:
WHO: Wypłaszcza się krzywa zgonów i zakażeń w Europie Zachodniej

Źródło: Twitter

Czytaj także

 0