Zdjęcie radnego PO obok zakrwawionego płodu. Policja nie potrafi ustalić sprawcy

Zdjęcie radnego PO obok zakrwawionego płodu. Policja nie potrafi ustalić sprawcy

Baner z wizerunkiem Bartosza Margula
Baner z wizerunkiem Bartosza Margula Źródło: Facebook / Bartosz Margul - Radny Rady Miasta Lublin
Fundacja Życie i Rodzina zamieściła na banerze zdjęcie radnego PO obok martwego płodu. Bartosz Margul zgłosił sprawę na policję, ale funkcjonariusze przez rok nie byli w stanie wykryć sprawcy wykroczenia.

Sprawa ma swój początek w maju 2020 r. Wówczas Fundacja Życie i Rodzina umieściła wizerunek lubelskiego radnego Bartosza Margula obok rozczłonkowanych płodów. Lokalnemu politykowi zarzucono, że wspiera in vitro. Samorządowiec był oskarżany o „bycie na smyczy biznesu śmierci”. Margul złożył zawiadomienie do prokuratury ws. znieważenia funkcjonariusza publicznego.

Lublin. Baner z martwym płodem. Policja nie potrafi znaleźć sprawcy

Onet przekazał, że śledczy szybko umorzyli sprawę. Z kolei na policję trafiły zawiadomienia dotyczące siania zgorszenia w miejscu publicznym oraz łamania kilku przepisów drogowych – baner jeździł po ulicach Lublina na lawecie. Po roku funkcjonariusze wciąż nie potrafią ustalić sprawcy. „Brawo za skuteczność dla Policji” – ironizował w mediach społecznościowych radny PO.

Margul wyjaśnił, że funkcjonariusze dysponowali zapisem z monitoringu miejskiego, numerami rejestracyjnymi pojazdu, przesłuchiwali świadków, a także mieli dostępne artykuły prasowe na temat i dziennikarski materiał filmowy z konferencji. Lokalny polityk zarzucił opieszałość, która doprowadziła do bezkarności sprawcy. Zapowiedział złożenie zażalenia na decyzję.

Radny PO Bartosz Margul zdziwiony decyzją policji

Samorządowiec jest zdziwiony zwłaszcza tym, że „baner z rozczłonkowanymi płodami nie sieje zgorszenia w miejscu publicznym”. – Ciekaw jestem, czy ktoś, kto podjął taką decyzję, pozwoliłby pokazać takie zdjęcia swoim dzieciom – zastanawiał się Margul. Radny dodał również, że policja zrobiła błąd w jego nazwisku i zwróciła się określeniem per „pani”.

Czytaj też:
Ministerstwo sprawdza, czy Maksymowicz eksperymentował na płodach. Polityk komentuje: Wiedziałem, że zbierają haki