Sprawa ma swój początek w maju 2020 r. Wówczas Fundacja Życie i Rodzina umieściła wizerunek lubelskiego radnego PO Bartosza Margula obok rozczłonkowanych płodów. Lokalnemu politykowi zarzucono, że wspiera in vitro. Samorządowiec był oskarżany o „bycie na smyczy biznesu śmierci”. Margul złożył zawiadomienie do prokuratury ws. znieważenia funkcjonariusza publicznego.
Lublin. Baner z martwym płodem. Policja nie potrafi znaleźć sprawcy
Onet przekazał, że śledczy szybko umorzyli sprawę. Z kolei na policję trafiły zawiadomienia dotyczące siania zgorszenia w miejscu publicznym oraz łamania kilku przepisów drogowych – baner jeździł po ulicach Lublina na lawecie. Po roku funkcjonariusze wciąż nie potrafią ustalić sprawcy. „Brawo za skuteczność dla Policji” – ironizował w mediach społecznościowych radny PO.
Margul wyjaśnił, że funkcjonariusze dysponowali zapisem z monitoringu miejskiego, numerami rejestracyjnymi pojazdu, przesłuchiwali świadków, a także mieli dostępne artykuły prasowe na temat i dziennikarski materiał filmowy z konferencji. Lokalny polityk zarzucił policji opieszałość, która doprowadziła do bezkarności sprawcy. Zapowiedział złożenie zażalenia na decyzję.
Radny PO Bartosz Margul zdziwiony decyzją policji
Samorządowiec jest zdziwiony zwłaszcza tym, że „baner z rozczłonkowanymi płodami nie sieje zgorszenia w miejscu publicznym”. – Ciekaw jestem, czy ktoś, kto podjął taką decyzję, pozwoliłby pokazać takie zdjęcia swoim dzieciom – zastanawiał się Margul. Radny dodał również, że policja zrobiła błąd w jego nazwisku i zwróciła się określeniem per „pani”.
