Katarzyna Piekarska dla „Wprost”: Ludzie jeździli do innych okręgów, żeby zagłosować przeciwko Kaczyńskiemu

Katarzyna Piekarska dla „Wprost”: Ludzie jeździli do innych okręgów, żeby zagłosować przeciwko Kaczyńskiemu

Katarzyna Piekarska, posłanka Koalicji Obywatelskiej
Katarzyna Piekarska, posłanka Koalicji Obywatelskiej Źródło:Newspix.pl
– Pierwszy raz obserwowałam takie zjawisko jak turystyka wyborcza. Część moich znajomych powiedziało, że pojedzie do Kielc, żeby zagłosować przeciwko Kaczyńskiemu. Jeździli do takich okręgów, gdzie jest trudniej opozycji – mówi Katarzyna Piekarska, posłanka KO.

Joanna Miziołek, „Wprost”: W sztabie KO euforia?

Katarzyna Piekarska: Nie tylko w sztabie KO. W wielu polskich domach było oczekiwanie, żeby zmienić system rządzenia Polską. To się stanie. Mamy drugie miejsce, ale powiedzmy sobie szczerze, że te wybory równe nie były, ponieważ rządzący dysponowali telewizją publiczną, gdzie były wypowiadane same kłamstwa. Wynik jest olbrzymim sukcesem. Ale sukcesem też jest to, że opozycja ze sobą współpracowała. Sprawdziło się stare polskie przysłowie, że zgoda buduje. Pierwszy raz obserwowałam takie zjawisko jak turystyka wyborcza. Część moich znajomych powiedziało, że pojedzie do Kielc, żeby zagłosować przeciwko Kaczyńskiemu. Jeździli do takich okręgów, gdzie jest trudniej opozycji. Poza tym wspieraliśmy się z Lewicą i Trzecią Drogą.

Czytaj też:
Solidarna Polska zamilkła po wynikach wyborów. Wyłamał się Janusz Kowalski

Wynik Trzeciej Drogi jest zaskakujący.

Ale proszę zauważyć, że Donald Tusk w pewnym momencie powiedział, że jeżeli Trzecia Droga nie przekroczy progu, nie stworzymy rządu.

Zdaje się, że podczas ostatniej wystąpienia znów wrócił do retoryki, żeby głosować na silniejszego.

No tak. To jest już moja któraś z kolei kampania, ale ta była wyjątkowa.

Dlaczego?

Najpierw powiem o złych stronach kampanii. I była nią agresja. Dostawałam pogróżki. W moim biurze był nawet alarm bombowy i trzeba było sprawdzić, czy nie ma ładunku wybuchowego. Dobre strony to fakt, że opozycja ze sobą współpracowała. Robiłyśmy wspólnie kampanię z przedstawicielkami Lewicy i Trzeciej Drogi. Nie traktowaliśmy się jak konkurentów, a jak partnerów. Choć nie było wspólnej listy, to współpracowaliśmy ze sobą. Moim zdaniem wyborcy to bardzo docenili. Część uznała, że nie jest to partia ich marzeń, ale że zagłosują, bo najważniejsze to, żeby w Polsce zmieniła się władza. Przed nami bardzo dużo pracy.

Jak chcecie współpracować z prezydentem z innego obozu politycznego?

Pamiętam ostatnie orędzie pana premiera Morawieckiego, który przestrzegał, że jest świetna współpraca między rządem a prezydentem i że to się zmieni. A ja wyżej cenię prezydenta niż pan Morawiecki. Jeżeli ktoś pełni tak ważną funkcję w państwie, to musi współdziałać z tymi którzy wygrali, bo tak postanowił suweren.

Uważam, że pan prezydent nie będzie wkładał kija w szprychy, tylko będzie współpracował z większością, która została wybrana przez suwerena. A pan prezydent i ta władza bardzo lubią podkreślać jak ważny jest suweren.

72-proc. frekwencja suwerena.

Ludzie chcieli zmiany. Ci, którzy normalnie pewnie nie poszliby do wyborów, uznali że to tak wyjątkowy moment w historii naszego państwa, że trzeba iść i tej magicznej różdżki raz na cztery lata użyć. Przed nami dużo pracy i dużo rozliczeń.

Czytaj też:
Pyrrusowe zwycięstwo PiS w wyborach 2023. Ryszard Terlecki: To się okaże
Czytaj też:
Kulisy wieczoru wyborczego Trzeciej Drogi. „Petru szybko wyszedł”

Źródło: Wprost