Protest na granicy to „gorący kartofel”? Klich o bierności Morawieckiego

Protest na granicy to „gorący kartofel”? Klich o bierności Morawieckiego

Kolejka ciężarówek przed przejściem granicznym w Dorohusku
Kolejka ciężarówek przed przejściem granicznym w Dorohusku Źródło: PAP / Wojtek Jargiło
Zdaniem Bogdana Klicha, Mateusz Morawiecki uważa, że protest polskich przewoźników to „gorący kartofel”, który należy przerzucić Donaldowi Tuskowi.

Senator Koalicji Obywatelskiej Bogdan Klich był w poniedziałek gościem programu „Rozmowa o 7:00” na antenie RMF FM. Polityk odniósł się między innymi do sprawy protestu polskich przewoźników, którzy postawili blokady na przejściach granicznych z Ukrainą.

Bogdan Klich: To gorący kartofel

Zdaniem Klicha, genezy protestu należy szukać w zaniechaniach polskiego rządu. Jak ocenił, można było uniknąć tej sytuacji poprzez międzyrządowy dialog, ale reakcja Mateusza Morawieckiego była spóźniona, bo zajął się skazanym na niepowodzenie projektem budowania rządu. – Jak zwykle do tej pory polski rząd się spóźnił. Przecież ten protest trwa od kilku tygodni – powiedział. – W tym czasie Morawiecki zajmuje się szopką pt. tworzenie nowego rządu, który wiadomo, że nie powstanie – dodał.

Klich twierdzi, że bierność Morawieckiego to chęć przerzucenia problemu przewoźników na kolejny rząd. – Ten gorący kartofel Morawiecki chce przerzucić na pole przyszłego premiera Donalda Tuska – wskazał. Dodał również, że strona ukraińska wie, że jakiekolwiek rozmowy z obecnym premierem Polski, nie przyniosą zadowalającego rezultatu.

Podkreślił jednak, że problem z zażegnaniem kryzysu transportowego nie jest jedynie wynikiem zaniechań Morawieckiego. – Z jednej strony mamy nieudolność Morawieckiego z drugiej nieustępliwość Szmyhala – zaznaczył.

Tracą przede wszystkim konsumenci

Klich wskazał również, że dotyczący transportu spór na linii Kijów-Warszawa, nie powinien mieć negatywnego pływu na dalsze wsparcie Ukrainy w wojnie z Rosją. – Polska powinna dalej wspierać Ukrainę, która walczy nie tylko o swój kraj, ale i bezpieczeństwo Unii Europejskiej – powiedział.

Dodał również, że pomimo tego, że w centrum problemu znaleźli się ukraińscy i polscy przewoźnicy, to nie oni są w ostatecznym rozrachunku najbardziej poszkodowanymi w tej sytuacji. – Na tych blokadach tracą nie tylko przewoźnicy polscy i ukraińscy. Tracą przede wszystkim polscy konsumenci – podkreślił.

Czytaj też:
Blokada na granicy polsko-ukraińskiej. Mer Lwowa atakuje, prezydent Zełenski studzi emocje
Czytaj też:
„Lwów powinien wrócić do Polski”. Szef BBN reaguje na słowa Kai Godek

Źródło: RMF FM