Czas rozliczeń z rządem. Ile obietnic KO zostało zrealizowanych? „Koła tego pojazdu buksują”

Czas rozliczeń z rządem. Ile obietnic KO zostało zrealizowanych? „Koła tego pojazdu buksują”

Donald Tusk w trakcie kampanii wyborczej
Donald Tusk w trakcie kampanii wyborczej Źródło: PAP / Maciej Kulczyński
22 marca minie pierwsze 100 dni pracy nowego rządu i zacznie się czas rozliczeń. Nie z byłą władzą, co rządzący uprawiają z wielką ochotą, tylko z obecną. W okolicach półmetka media już zaczęły sprawdzać, co rząd zrobił, logicznie zakładając, że skoro na 100 dni ma być 100 konkretów, to na 50 dni powinno być ich zrealizowanych 50.

W kampaniach wyborczych opowieści polityków o tym, co zamierzają zrobić w ciągu pierwszych stu dni sprawowania władzy brzmią bardzo atrakcyjnie. Gorzej, gdy później przychodzi do ich realizacji.

Gdy Koalicja Obywatelska walczyła o władzę w wyborach 2023 roku ogłosiła 100 konkretów na 100 dni. W ten sposób ułatwiła pracę dziennikarzom, bo każdego dnia powinien być realizowany jeden konkret. Tymczasem trochę za półmetkiem nowa władza – według wyliczeń Wirtualnych Mediów – zrealizowała ich zaledwie 12 w całości i 10 częściowo.

A to i tak łaskawa ocena, bo na portalu Business Insider można znaleźć Tuskometr, który mierzy poziom wypełnienia obietnic Koalicji Obywatelskiej i tu rzecz wygląda jeszcze gorzej – równo na półmetku liczba spełnionych obietnic wyniosła 10 na 100.

W portfelu pusto

Obietnice jak to obietnice mają różny ciężar gatunkowy i różną trudność realizacji. Przykładowo gdyby nowa koalicja dysponowała odpowiednią liczbą mandatów, dokładnie 276., to być może mogłabym już w pierwszym tygodniu rządzenia postawić przed Trybunałem Stanu prezydenta Andrzeja Dudę, byłego premiera Mateusza Morawieckiego, byłego wicepremiera Jacka Sasina, byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro itd. (obietnice nr 22). Ale partie tworzące koalicję rządzącą nie mają tylu mandatów, zatem wymienionych polityków nie postawią przed Trybunałem Stanu ani w 100 dni, ani w cztery lata.

W tym samym punkcie rządzący obiecali, że przed Trybunałem Stanu postawią Adama Glapińskiego, prezesa NBP, i to mogliby zrobić, bo wystarczy do tego bezwzględna większość posłów, ale w tym wypadku to chyba rozsądek powstrzymuje obóz władzy przed wchodzeniem w tę awanturę.

Artykuł został opublikowany w 7/2024 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.