Białoruskie media 2 kwietnia informowały o zatrzymaniu na przejściu granicznym z Polską furgonetki przewożącej pół tony materiałów wybuchowych, które miały trafić do Rosji i posłużyć do zorganizowania tam jakiegoś sabotażu lub zamachu. Z podziękowaniami w tej sprawie miał dzwonić do Aleksandra Łukaszenki Władimir Putin – relacjonuje Onet.
Rosyjskie i białoruskie media oskarżają polskie służby, że te celowo przepuściły furgonetkę. W sprawie pojawia się wiele znaków zapytania. Samochód miał mołdawskie tablice rejestracyjne, a kierowca był Białorusinem wynajętym przez Estończyka. Miał też jechać z Litwy do Rosji przez Polskę, zamiast przekroczyć granicę bezpośrednio przez Białoruś.
Białoruskie KGB podszyło się pod polskiego dziennikarza. W tle prowokacja wymierzona w Ukrainę?
Wszystko wskazuje na to, że najprawdopodobniej jest to prowokacja białoruskich służb, której celem może być nawet zerwanie rozmów o rozejmie między Ukrainą a Rosją. Białoruskie media zarzucają też polskim dziennikarzom zignorowanie tematu, co ma dowodzić, że w Polsce panuje „antyrosyjskie sprzysiężenie”. Jak czytamy, „propagandyści podkreślają też, że polskie urzędy nie chcą z nimi rozmawiać”.
W sprawę zaangażował się były polski sędzia Tomasz Szmydt, który podszył się pod dziennikarza Onetu Witolda Jurasza. Rozmowy byłego polskiego sędziego wykorzystała białoruska telewizja. Jurasz napisał, że Szmydt wykorzystał jego tożsamość, bo pracuje w znanym medium i zajmuje się polityką zagraniczną, a zanim został dziennikarzem, pracował jako dyplomata m.in. kierując ambasadą RP w Białorusi jako charge d’affaires. Białoruska TVprzeprosiła na koniec Jurasza za kradzież tożsamości.
Białoruskie służby i zbiegły były polski sędzia próbowali rozkręcić „aferę stulecia”. „Zero sukcesu”
„Żałosna prowokacja się nie udała. Białoruskie służby i zbiegły sędzia Tomasz Schmidt, udając dziennikarza, próbowali rozkręcić ‘aferę stulecia’ – rzekomy tranzyt ładunku wybuchowego przez Polskę. Miało być: wstyd, chaos i panika. Wyszło: zero dowodów, zero wiarygodności, zero sukcesu. Polskie służby zachowały zimną krew i rozbiły tę operację jak dziecinny teatrzyk. Kompromitacja Łukaszenki i jego mediów – kompletna” – opisała sytuację Nexta Polska.
twitterCzytaj też:
Skandal przy granicy polsko-białoruskiej. „Kompletne ogołocenie”Czytaj też:
Atak na funkcjonariuszy przy granicy z Białorusią. Jeden z napastników miał mundur
