Do tragicznego wypadku doszło w okolicach miejscowości Dachowa i Borówiec niedaleko Poznania. Służby otrzymały zgłoszenie przed godziną 14, na miejscu pojawiło się osiem zastępów straży pożarnej, policja i pogotowie. Strażacy potwierdzili, że samochód osobowy, którym jechały cztery osoby, zderzył się z pociągiem. Wszyscy pasażerowie auta zginęli na miejscu. Na pokładzie pociągu, którym podróżowało około 180 osób, nikt nie ucierpiał.
Okoliczni mieszkańcy – w rozmowie z Radiem Poznań – opisywali przejazd jako mało uczęszczany i niebezpieczny. Prowadzi do niego leśna, gruntowa droga. „Świadkowie spekulują, że jechali na leśną mszę odprawianą w okolicy z okazji maryjnego święta” – informuje rozgłośnia.
Kierowca miał się zatrzymać, a potem ruszyć
Z nieoficjalnych informacji portalu brd24.pl wynika natomiast, że kierowca osobówki początkowo zachował się zgodnie z przepisami, które obowiązują na niestrzeżonych przejazdach. Miał zatrzymać się przed znakiem „stop”, po chwili jednak ruszyć wprost pod rozpędzony pociąg. „Pociąg uderzył w auto osobowe z prędkością przekraczającą 100 km/h” – czytamy dalej. Według portalu, wszystkie podróżujące samochodem osoby miały być w „podeszłym wieku”.
Radia Poznań dodaje, że lokomotywa przeciągnęła auto po torach przez około 100 metrów. Ofiary wypadku to mieszkańcy Poznania i podpoznańskich miejscowości.
Ruch pociągów częściowo wznowiony
Samochód zderzył się z pociągiem Polregio jadącym z Łodzi do Poznania. Po wypadku wstrzymany został ruch pociągów na trasie między Pierzchnem a Gądkami, kilkanaście kilometrów przed Poznaniem. Uruchomiono komunikację zastępczą, a część składów kierowano drogami objazdowymi. Około godziny 18 ruch wznowiono częściowo, odbywa się tylko po jednym torze.
Przyczyny tragedii ustalają policjanci, którzy pracują na miejscu pod nadzorem prokuratora.
Czytaj też:
Tragedia na ekspresówce. Ciężarówka staranowała auto, są ofiary śmiertelne i ranniCzytaj też:
Śmiertelnie trujące grzyby rosły przed blokiem w Poznaniu. Do sieci trafiło nagranie
