Jak podkreślił Nawrocki, mimo że idea poprawy warunków życia zwierząt jest „słuszna i szlachetna”, to – jego zdaniem – nowelizacja została przygotowana w sposób wadliwy.
Według prezydenta dokument nie tylko nie rozwiązywał istniejących problemów, ale mógł wręcz doprowadzić do ich pogłębienia. Nawrocki skrytykował w szczególności zaproponowane rozmiary kojców dla psów, określając je jako „kompletnie nierealne”. Jak stwierdził, tak duże konstrukcje przypominałyby powierzchnią „miejskie kawalerki”, co – w jego ocenie – byłoby uderzeniem w rolników, hodowców oraz zwykłe gospodarstwa domowe na terenach wiejskich.
Prezydent o „stygmatyzowaniu wsi” i „krzywdzącym stereotypie”
Prezydent zaznaczył także, że nie zgadza się z poglądem, jakoby mieszkańcy polskiej wsi niewłaściwie traktowali zwierzęta. Określił to jako „krzywdzący stereotyp”. Właśnie dlatego – jak wyjaśnił – odmówił podpisania ustawy, która w jego opinii „stygmatyzuje wieś, a jednocześnie nie rozwiązuje żadnego realnego problemu”.
Zaznaczył równocześnie, że troska o dobrostan zwierząt pozostaje dla niego ważną kwestią. Zapowiedział również, że skieruje do Sejmu własny projekt, który – jak zapewnia – „pozwoli spuścić psy z łańcuchów”, ale bez tworzenia przepisów oderwanych od realiów życia na wsi.
Czym była „ustawa łańcuchowa”?
Przypomnijmy, że pod pojęciem „ustawa łańcuchowa” kryła się nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt, zakładająca całkowity zakaz trzymania psów na uwięzi. Zakładano, że jedyną akceptowaną formą ograniczenia swobody ruchu na terenie posesji miałby być kojec o określonych wymiarach, umożliwiający zwierzęciu swobodne w nim przebywanie.
Przepisy te miały ograniczyć długotrwałe, stresujące i niehumanitarne przywiązywanie zwierząt, zapewniając im lepsze warunki życia.
twitterCzytaj też:
Czarnek broni trzymania psów na łańcuchach. W sieci zawrzałoCzytaj też:
Zakaz ferm futerkowych uchwalony. Kto zamknie szybciej, ten dostanie więcej
