Dostała gaz rozweselający zamiast tlenu? Nowe informacje ws. śmierci ciężarnej w szpitalu

Dostała gaz rozweselający zamiast tlenu? Nowe informacje ws. śmierci ciężarnej w szpitalu

Kobieta w gabinecie ginekologicznym, zdjęcie ilustracyjne
Kobieta w gabinecie ginekologicznym, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Yakobchuk Viacheslav
Ciężarna pacjentka, która w jednym z warszawskich szpitali poddana została prostemu zabiegowi, nieoczekiwanie zmarła. Stało się tak najprawdopodobniej w wyniku pomyłki. Są nowe informacje ws. okoliczności zdarzenia.

Do opisywanej tragedii doszło pod koniec ubiegłego tygodnia. Odbiła się ona szerokim echem w mediach, ze względu na stan, w jakim znajdowała się kobieta.

Feralnego dnia ciężarna stawiła się w jednej z placówek medycznych w stolicy, by oddać się pod opiekę specjalistów z zakresu ginekologii i położnictwa. Podczas pobytu w szpitalu coś poszło nie tak. Stwierdzono zgon kobiety niedługo po tym, gdy wybudzona została z narkozy.

Sprawą zajmuje się prokuratura.

Śmierć ciężarnej w Warszawie. „To był pierwszy zabieg na tym urządzeniu”

Jak informował dziennik „Gazeta Wyborcza”, który nagłośnił sprawę, ciężarna zgłosiła się na oddział, by poddać się „drobnemu zabiegowi”. Przeprowadzano go na sali, na której znajdowała się „dopiero co podłączona aparatura anestezjologiczna”. Po wszystkim kobiecie podano maskę z tlenem – wtedy jej stan uległ pogorszeniu. Nieprzytomną pacjentkę przetransportowano następnie do innej placówki – trafiła na oddział intensywnej opieki medycznej. Przedstawiciel szpitala przekazał redakcji „GW”, iż „od początku było wiadomo, że kobieta umrze”.

Portal ABC Zdrowie (Wirtualnej Polski) przekazał szczegóły dotyczące sprawy. Kobieta poddana została zabiegowi, który miał zapobiec przedwczesnemu porodowi. U pacjentki zdiagnozowano bowiem niewydolność cieśniowo-szyjkową, która jest rzadko stwierdzana – polega na przedwczesnym skracaniu się i rozwieraniu macicy. W związku z tym trzeba było wykonać cerklaż (założyć szew okrężny), zanim ciąża weszła w 24. tydzień. Zabieg ten wykonywany jest w znieczuleniu.

Redakcja od swojego anonimowego informatora dowiedziała się, że urządzenie anestezjologiczne, które znajdowało się na sali feralnego dnia, użyte zostało po raz pierwszy od serwisu. Lekarz podejrzewa, że ten, kto go przeprowadzał, mógł popełnić błąd. – Osoba ta pomyliła prawdopodobnie rury doprowadzające tlen i podtlenek azotu. Gdy znieczulający anestezjolog podał kobiecie maskę, ta zaczęła się dusić. (...) Dostała drugi gaz zamiast pierwszego, który wypiera tlen z pęcherzyków płucnych – wskazał.

Specjalista, który zakładał ciężarnej maskę, widząc, jak zareagował jej organizm, zdecydował o intubacji (czyli wprowadzeniu rurki do tchawicy, by umożliwić oddychanie przy pomocy respiratora). – Zamiast tlenu wprowadził jednak do jej organizmu jeszcze więcej podtlenku azotu – tłumaczy dla WP.

Rozmówca portalu zaznacza, że tak prawdopodobnie to wyglądało, natomiast należy zaczekać na ustalenia organów ścigania. Okoliczności śmierci kobiety wyjaśnia obecnie prokuratura we współpracy z biegłymi z zakresu anestezjologii i medycyny sądowej.

Nowe informacje. Pacjentka otrzymała gaz rozweselający?

Własnymi, nieoficjalnymi ustaleniami, podzielił się z opinią publiczną również dziennik „Fakt”.

„Zabieg przeprowadzano w sali, która była świeżo po remoncie i instalacji nowej aparatury. Śledczy podejrzewają, że doszło do błędnego podłączenia przewodów z gazami medycznymi. Zamiast tlenu, do maski miał trafić podtlenek azotu (tzw. gaz rozweselający), co doprowadziło do tragicznego w skutkach niedotlenienia tkanek” – czytamy.

Czytaj też:
Wstrząsające odkrycie w warszawskiej dzielnicy Ursus. „To starsze małżeństwo”
Czytaj też:
Wypadek na nartach. 8-latek spadł z kolejki linowej

Źródło: Wirtualna Polska / ABC Zdrowie