Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Donald Trump zaprosił światowych przywódców, by w czwartek, w Davos, wzięli udział w ceremonii podpisania statutu Rady Pokoju. Już wiadomo, że Karol Nawrocki nie podpisze się pod tą inicjatywą. „Udział Polski w Radzie Pokoju jest ważny, natomiast tego typu porozumienie międzynarodowe musi przejść całą procedurę konstytucyjną, co zostało przyjęte ze zrozumieniem przez prezydenta USA” – skomentował w TV Republice polski prezydent. Słusznie?
Prof. Tomasz Nałęcz: Można temu tylko przyklasnąć. To celny i rozważny komentarz. Prezydent Nawrocki zaskakuje swoim umiarem, do którego nas nie przyzwyczaił. Najwyraźniej obawia się, że bezkrytyczny udział w inicjatywie Trumpa i to na wyłączną, własną odpowiedzialność, jest zbyt ryzykowny i kosztowny – rodakom mogłoby się nie spodobać, że zasiądzie obok Putina i Łukaszenki w organizacji wspierającej proizraelską politykę amerykańskiej administracji.
Z drugiej strony prezydencki minister Marcin Przydacz krytykował opinię z MSZ, o którą prosił kilka dni temu Pałac Prezydencki. Mówił, że opinia była lakoniczna i kompromitująca, więc czytał ją z uśmiechem na twarzy. Co pan na to?
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
