We wtorek (20 stycznia) ministerstwo spraw wewnętrznych i administracji udostępniło w mediach społecznościowych komunikat prasowy (m.in. na platformie X). „Wobec komendanta Służby Ochrony Państwa – gen. bryg. Radosława Jaworskiego – wszczęte zostało postępowanie dyscyplinarne. W związku z tym został on zawieszony w pełnieniu czynności służbowych” – informował w ubiegłym tyg. resort. MSWiA wskazało też wtedy, że obowiązki szefa SOP przejął jego dotychczasowy zastępca – pułkownik Tomasz Jackowicz. Tę samą informację podała mediom również rzeczniczka prasowa Kierwińskiego – Karolina Gałecka.
Dlaczego ministerstwo zdecydowało o zawieszeniu gen. Jaworskiego? Nieoficjalnie o kulisach sprawy „Rzeczpospolitej” opowiedzieli anonimowi funkcjonariusze SOP. Redakcja dowiedziała się, że m.in. musiał on zdać legitymację służbową i broń, co miało być dla niego „upokarzające”. Szef SOP ma teraz otrzymywać jedynie połowę swojego wynagrodzenia. Jakimi działaniami miał zasłużyć sobie na zawieszenie?
„Wiernych” nagradzał, a niewygodnych „tłamsił”?
Jeden z departamentów resortu, którym kieruje Kierwiński, od połowy października do początku stycznia tego roku prowadził kontrolę ws. polityki kadrowej w SOP – dowiedział się dziennik. Jej wyniki nie są znane publicznie. W odpowiedzi na pytanie o nie biuro prasowe MSWiA wytłumaczyło, że była to kontrola „wielowymiarowa”. „Były tam sprawy budzące niepokój, co do zarządzania przez pana komendanta polityką kadrową i finansową. Dlatego minister spraw wewnętrznych i administracji podjął decyzję o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego” – wskazali przedstawiciele MSWiA.
„Rz” pisze, że szef SOP miał nierówno traktować podwładnych – dla wąskiego grona funkcjonariuszy utworzyć miał ponoć specjalne funkcje głównych koordynatorów. Otrzymywali dzięki temu pensje większe rzekomo niż przykładowo szefowie policji. – Tak jak „wiernych” nagradzał, tak niewygodnych „tłamsił”. (...) Zamieniał ludziom stanowiska, zabierał dodatki, przenosił w tzw. dyspozycję, nadużywał badania wariografem, żeby ludzie się bali. Wiele spraw trafiło do sądu i wiele z nich „Jawor” przegrał. Ale do lata ubiegłego r., MSWiA rozpatrywało odwołania zgodnie z decyzjami komendanta – relacjonuje w rozmowie z dziennikiem jedno ze źródeł z SOP.
Co jeszcze? Resortowi spraw wewnętrznych mogły przeszkadzać dobre stosunki szefa SOP z obecnym prezydentem
Jest jeszcze kolejna sprawa – nieterminowe serwisowanie rządowych pojazdów i kara, jaka naliczona mogła zostać w związku z tym niemieckiej firmie. W grę wchodziły miliony złotych. – To prawda. Okazuje się, że termin na wyegzekwowanie tej kary już się przedawnił – przyznaje rozmówca redakcji. Możliwe, że był to jeden z powodów brany pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o zawieszeniu.
Kolejny to zaś pozytywna relacja gen. Jaworskiego i Karola Nawrockiego. MSWiA, które stoi w opozycji do głowy państwa i osób z gabinetu prezydenta, nie oceniało tego dobrze. Sam zwierzchnik sił zbrojnych miał ponoć nie wyrazić zgody na odwołanie komendanta – stąd zawieszenie, do którego może dojść bez rozmowy z Nawrockim. Decyzja prezydenta dodatkowo potwierdzałaby jego dobre stosunki z szefem SOP.
Czytaj też:
Rzecznik rządu o „oczywistej nieprawdzie” byłej posłanki PiS ws. WOŚP. „Bardzo nieładnie”Czytaj też:
Poseł KO myślał, że nie jest już na wizji. Jego wyznanie zakłopotało dziennikarkę
