Dyplomy na skróty jak w Collegium Humanum. Kursy dla ochroniarzy trwały jeden dzień

Dyplomy na skróty jak w Collegium Humanum. Kursy dla ochroniarzy trwały jeden dzień

Ochrona, zdjęcie ilustracyjne
Ochrona, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Newspix.pl / Jakub Wieczorek
W Wałbrzychu kursy dla ochroniarzy zamiast 1,5 miesiąca trwały jeden dzień. Sprawa ma dotyczyć nawet kilkuset osób, w tym żołnierzy. Schemat wyglądał podobnie jak przy Collegium Humanum.

Kursy kwalifikowanych pracowników ochrony zawierają elementy teorii i praktyki. Łącznie zajmuje to co najmniej 245 godzin. Najpopularniejsze szkoły oferują przeprowadzenie go w 1,5 miesiąca od poniedziałku do piątku lub w dwa miesiące przy szkoleniach w weekendy. „Gazeta Wyborcza” poinformowała, że w wałbrzyskim ośrodku szkoleniowym można go było zrobić w jeden, dwa dni. K. miał wystawiać zaświadczenia bez kursów. Do prowadzenia zajęć nie zatrudniał na stałe żadnych osób.

Od 2019 r. do 2021 r. wyszkolenia strzeleckiego, samoobrony i technik interwencyjnych nie było wcale, a teorię mężczyzna wykładał sam. Zajęcia trwały dwie, trzy godziny. Czasem K. wysyłał materiały. – Ta cała firma nie miała możliwości prowadzenia zajęć. To było jedno pomieszczenie, całkowita fikcja. Chodziło o to, żeby wystawiać zaświadczenia i tyle – skomentował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.

Kursy na ochroniarza jak w Collegium Humanum. Dyplomy kupowali też żołnierze

Zdaniem Mariusza Pindery „skojarzenia do Collegium Humanum są w pewnym sensie adekwatne”. Dyplomy mogło kupić nawet kilkaset osób, w tym żołnierze i byli żołnierze. Szkoleniowiec tłumaczył się, że „skrócone kursy zaczął wystawiać przez pandemię”. Zapewniał, że „nie ma niczego do ukrycia, jest szczery i przysięgał na swoje dzieci”. Jak wyjaśnił zgłaszali się do niego przedstawiciele firmy ochroniarskiej z listą osób, które miały otrzymywać certyfikat.

K. dostawał przelewem od 600 do 800 zł za osobę, z czego ok. 100-200 zł potrącali pośrednicy. – Z ludźmi, którzy mają grupy inwalidzkie, przechodzą badania, mieli operacje na kręgosłup, krótsze nogi albo siedem dioptrii strach było robić jakiekolwiek zajęcia – przyznał. Mężczyzna zastrzegł jednak, że kursanci mieli zaświadczenia od lekarzy medycyny pracy, że są zdolni do odbycia szkoleń.

Fikcyjne kursy dla ochroniarzy. Prokuratura przedstawiła zarzuty

Szkoleniowiec mówił, że jak były trzy, cztery osoby na kursie to wynoszono biurko i ćwiczono zakładanie kajdanek i podstawowe chwyty. Zajęcia prowadził były antyterrorysta na umowie zleceniu. Samo pomieszczenie miało ok. 24 m kw. i było w nim sześć szaf, dwa fotele, biurko i pięć krzeseł. Prokuratura przedstawiła zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, poświadczenia nieprawdy, używania dokumentów poświadczających nieprawdę, korupcję i uczynienia z przestępstwa stałego źródła dochodów.

K. przyznał się do wszystkich oprócz pierwszego. Według prokuratury grupę przestępczą tworzyło jeszcze co najmniej siedem osób: księgowa, ochroniarz pośredniczący w kupowaniu zaświadczeń i pięć innych osób, które również się tym zajmowany. Według szkoleniowca poszczególne osoby nie znały się nawzajem. Jeden ze świadków zeznał, że w 2015 lub 2016 r. przeprowadził szkolenie z samoobrony dla 20 osób, trwające 100 godz. W 2016 r. nic nie wykazała przeprowadzona kontrola.

Czytaj też:
Kłopoty studentów po aferze Collegium Humanum. „Wyjątkowo agresywny dział windykacji”
Czytaj też:
Koniec łatwej ścieżki do rad nadzorczych. Minister zaostrza zasady

Źródło: Gazeta Wyborcza