„Pan Sławomir Cenckiewicz szef BBN nie ma dostępu do informacji niejawnych ze względu na trwające postępowanie sądowo-administracyjne. W związku z tym nie może być dopuszczony w jakimkolwiek trybie (nawet jednorazowej zgody) na posiedzenie, któremu nadano klauzulę niejawności. Lekceważenie prawa oraz próby manipulacji absolutnie nie zmienią stanu faktycznego, czyli braku ważnego poświadczenia. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego podejmie w tej sprawie stosowne czynności” – napisał w mediach społecznościowych Jacek Dobrzyński.
Sławomir Cenckiewicz i obecność na posiedzeniu RBN. Co z certyfikatem bezpieczeństwa?
O komentarz do sprawy w RMF FM został poproszony Rafał Leśkiewicz. Rzecznik prezydenta zapewnił, że „absolutnie nie ma obaw co do działań ABW”. Leśkiewicz przypomniał rzecznikowi prasowemu ministra koordynatora służb specjalnych „jaki jest stan prawny”. Rzecznik Karola Nawrockiego powołał się na art. ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi.
– W trakcie postępowania sądowego w trybie postępowania administracyjnego, jeżeli zaskarżona przez stronę decyzja dotycząca odebrania mu poświadczenia bezpieczeństwa została uwzględniona przez sąd, to mimo tego, że ten wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego nie jest prawomocny, to to zaskarżenie jest w mocy. Tym samym uchylono najpierw decyzję Służby Kontrwywiadu Wojskowego, a później Kancelarii Premiera – tłumaczył Leśkiewicz.
„Nie znają przepisów, stąd nerwowe ruchy”. Rzecznik prezydenta broni człowieka Nawrockiego
Zdaniem rzecznika głowy państwa „nerwowe ruchy wynikają z nieznajomości przepisów”. Leśkiewicz kontynuował, że „żeby uciąć wszelkie wątpliwości, Cenckiewicz został upoważniony dodatkowo do dostępu do informacji niejawnych o klauzuli zastrzeżone, a więc najniższej klauzuli tajności, która obowiązywała podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego przez szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego”.
Rzecznik Nawrockiego wyjaśnił, że przed rozpoczęciem niejawnej części posiedzenia o wszystkich zasadach związanych z udziałem w nim mówił też pełnomocnik ds. ochrony informacji niejawnych. Leśkiewicz zauważył, że na RBN był minister koordynator służb specjalnych, który nie wyraził żadnych wątpliwości. Podobnie było z Donaldem Tuskiem, szefem MON i innymi ministrami. Rzecznik prezydenta zakończył, że „to kolejna polityczna wrzutka”, a Dobrzyński „dostał takie polecenie”.
Czytaj też:
Ujawniono kulisy RBN. „To był chyba rekord”, „Najchętniej chciałby mieć to na piśmie”Czytaj też:
Tusk nie wytrwał do końca RBN. Tak się tłumaczy. „To było bardzo nieostrożne”
