Ratowanie zwierząt czy medialny show? Krzysztof Stanowski kontra Joanna Krupa

Ratowanie zwierząt czy medialny show? Krzysztof Stanowski kontra Joanna Krupa

Krzysztof Stanowski, Joanna Krupa
Krzysztof Stanowski, Joanna Krupa Źródło: Newspix.pl / Facebook
Celebrytki mówią o empatii i ratowaniu. Inspektorzy – o zwłokach psów, chaosie i dramatycznych warunkach przetrzymywania zwierząt. Gdy Joanna Krupa i Karolina Pisarek bronią azylu w Kuflewie, Krzysztof Stanowski nie zostawia na nich suchej nitki. Dlaczego?

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie znęcania się nad 212 psami i 16 kotami w Kuflewie. Powiatowy Inspektor Weterynarii poinformował burmistrza gminy Mrozy o konieczności natychmiastowego odebrania zwierząt ze schroniska należącego do Pogotowia dla Zwierząt. Jak zauważa Krzysztof Stanowski, psy i koty nadal przebywają w tym samym miejscu. Jak dotąd nikomu nie postawiono zarzutów.

Joanna Krupa w ogniu krytyki. Stanowski nie zostawił na niej suchej nitki

Jak wskazuje Stanowski, historia Kuflewa to historia wieloletnich zaniedbań państwa, gry pozorów i interwencji „pod publiczkę”, tylko wtedy, gdy na ręce patrzą oczy kamer. „Z jednej strony wieloletnie zaniedbania państwa, działania pozorne, no i co jakiś czas aktywność nastawiona wyłącznie na poprawę wizerunku polityków, z drugiej strony infantylizm, lub też – takie ładne słówko – bambinizm, lub też – takie brzydsze słówko – debilizm. A w samym środku zwierzęta, najczęściej psy, wzięte na zakładników w tym starciu nieróbstwa z emocjonalnym rozchwianiem” – podsumowuje Stanowski.

W świetle kamer do Kuflewa przyjechały celebrytki – Joanna Krupa oraz Karolina Pisarek. Jak twierdzi autor felietonu, nie po to, by zobaczyć, w jakich warunkach przetrzymywane są zwierzęta, lecz by okazać wsparcie właścicielowi miejsca, Grzegorzowi Bielawskiemu. Gwiazdy stwierdziły, że przeprowadzą własną „kontrolę”.

I tak Joanna Krupa w materiale opublikowanym w mediach społecznościowych przez Pogotowie dla Zwierząt stwierdziła, że schronisko – wobec którego Powiatowy Inspektor Weterynarii miał szereg zastrzeżeń i skierował sprawę do prokuratury – jest jedynie „biedniejszą fundacją”. – Tutaj człowiek, co chce pomóc zwierzątkom, może nie jest jak willa, ale ku... pomagasz. Masz takich ludzi, którzy naprawdę znęcają się nad zwierzętami i im nic się nie dzieje. Jaka jest sprawiedliwość na tym świecie? I takie (…) się dop... do ludzi, co pomagają. Wstydźcie się! Nie pozwolę na to, co w Polsce się dzieje?! – denerwowała się Krupa, nawiązując do krytykujących działalność Grzegorza Bielawskiego.

– Nie jest idealnie, nie jest bogato, ale kocha zwierzęta, myślę, że one mają super, że mogą iść na wybieg (..). Dla mnie wygląda to jak biedniejsza fundacja, nie widzę tutaj nic złego – stwierdziła na nagraniu modelka. Warto zaznaczyć, że Joanna Krupa pojawiła się na miejscu już po akcji odebrania zwierząt z „azylu” i częściowym uporządkowaniu przestrzeni schroniska.

Prawie pół tony martwych zwierząt

Jak twierdzi Stanowski, w obliczu ustaleń dziennikarzy rewelacje modelek wydają się być dalekie od rzeczywistości. Twórca Kanału Zero w swoim materiale opowiada o blisko 500 kilogramach martwych zwierząt, które ujawniono w Kuflewie. Zgodnie z jego relacją, Grzegorz Bielawski zapytano o zwłoki mówił, że przechowywał je na polecenie prokuratury. Sama prokuratura temu zaprzecza – nie ma wiedzy o wydaniu takiej dyspozycji. Ciała miały być składowane w zamrażarkach, przy czym – jak się okazuje – niekoniecznie działających. Zimą brak prądu można jeszcze próbować tłumaczyć niskimi temperaturami, jednak latem taka wersja wydarzeń przestaje być wiarygodna, tym bardziej, że Bielawski publicznie informował o odcięciu energii elektrycznej i prowadził zbiórkę na uregulowanie zaległości.

„Zabrakło prądu w azylu dla psów. Pawie 250 zwierzętom grozi ciemność… We wtorek w azylu dla 250 psów i kotów w Kuflewie odłączono prąd. Tym razem to nie awaria – to dług, którego nie udało nam się spłacić. Ponad 15 tysięcy złotych zaległości sprawiło, że z dnia na dzień zostaliśmy bez ogrzewania wody, bez chłodzenia i bez klimatyzacji w pomieszczeniach, gdzie przebywają chore psy po operacjach” – pisał wówczas. Oznacza to, że chłodnie, w których miały znajdować się martwe zwierzęta, nie działały.

Zbiórki na ratowanie zwierząt, które nie żyją

Krzysztof Stanowski dalej opowiada o tym, że odnalezione ciała były w stanie daleko posuniętego rozkładu. Inspektorzy natrafiali między innymi na zwłoki psów, w których niemal odciętych głowach rozwijało się robactwo. Jak pisze autor, trwa ustalanie, skąd pochodziły wszystkie ciała, czy rzeczywiście każde ze zwierząt było martwe już wcześniej, a także – co najistotniejsze – gdzie część z nich zniknęła.

Okazuje się bowiem, że choć początkowo doliczono się około 500 kilogramów zwłok, obecnie nie wiadomo, co stało się z blisko 300 kilogramami. Inspektorzy zakończyli czynności i opuścili teren. Jak mówi szef Kanału Zero, ich ciała – jak się wydaje – „rozpłynęły się w powietrzu”. Na część zwierząt prowadzone są zbiórki – mimo, że te już dawno nie żyją.

Jak zaznacza autor felietonu, nie jest to pierwszy raz, gdy działalność właściciela schroniska kończy się interwencją sądu. W 2018 roku nakazano rozwiązanie stowarzyszenia Pogotowie dla Zwierząt. W uzasadnieniu wskazano wprost, że jego członkowie „mieli pomagać zwierzętom, a odbierali je właścicielom i uśmiercali bez ich zgody”, co miało charakter „nagminny i celowy”. Dziś historia powtarza się niemal punkt po punkcie – tylko w innym miejscu: wówczas schronisko podobne do tego w Kuflewie funkcjonowało w Sekłaku.

Ten schemat więc nadal działa. A państwo – jak stwierdza Stanowski – po raz kolejny okazuje się bezradne.

Czytaj też:
Patoschronisko zamknięte, wicewojewoda awansuje. Litewka nie przebiera w słowach
Czytaj też:
200 psów w środku wsi. Aktywiści prowadzą „nielegalne schronisko”? Jest zawiadomienie

Opracowała:
Źródło: Kanał Zero, zero.pl