Rekolekcje paraliżują szkoły? Rodzice mówią o absurdzie

Rekolekcje paraliżują szkoły? Rodzice mówią o absurdzie

Kościół
Kościół Źródło: Shutterstock
Dla jednych to ważny duchowy czas, dla innych chaos i rozregulowany plan zajęć. Co roku ta jedna aktywność w okolicy Wielkanocy spędza sen z powiek rodzicom, nauczycielom i uczniom. Dlaczego odbywa się kosztem lekcji?

Na podstawie przepisów sprzed ponad trzech dekad rekolekcje wielkopostne wciąż odbywają się w godzinach lekcyjnych. Problem w tym, że od tamtej pory szkoła i społeczeństwo bardzo się zmieniły.

– W naszej klasie na 28 uczniów chęć udziału w rekolekcjach zgłosiło 16. Ale w poniedziałek do kościoła z wychowawcą poszło ośmioro. 20 dzieci nie miało więc lekcji, żeby ta ósemka mogła iść się pomodlić – mówi dziennikarzom Gazety Wyborczej Magdalena, mama uczennicy 5 klasy szkoły podstawowej w Warszawie.

To nie pierwszy rok, gdy organizacja rekolekcji budzi emocje. Zdarzało się, że odbywały się w budynkach szkolnych. Nauczyciele zwracali uwagę, że zamiast prowadzić zajęcia, muszą odprowadzać uczniów do kościołów i pilnować ich – jak opiekunowie podczas wycieczki.

Coraz mniej uczniów na religii, ale plan lekcji wciąż jej podporządkowany

Obowiązujące przepisy pochodzą z rozporządzenia Ministra Edukacji z 14 kwietnia 1992 roku. Wprowadził je Andrzej Stelmachowski, ówczesny szef resortu w rządzie Jana Olszewskiego. Zapis brzmi:

„Uczniowie uczęszczający na naukę religii mają prawo do zwolnienia z zajęć szkolnych w celu odbycia trzydniowych rekolekcji wielkopostnych”.

Od tego czasu realia znacząco się zmieniły. Odsetek praktykujących osób znacząco spadł, a w dużych miastach widać wyraźny odpływ uczniów z lekcji religii.

W Warszawie – według danych ratusza – w obecnym roku szkolnym na religię zapisało się 44 procent uczniów. W poprzednich latach było to 47 i 48 procent.

W podstawówkach różnice są jeszcze bardziej widoczne. Z danych, do których dotarła Gazeta Wyborcza wynika, że w klasach pierwszych na religię chodzi 72 procent uczniów. Tuż po pierwszej komunii, w czwartych klasach już widać konkretny odpływ – we wspomnianych lekcjach uczestniczy już 64 procent dzieci. W klasach szóstych 50 procent, a w siódmych 43 procent. W ósmych z kolei o 2 procent mniej. Tendencja jest więc wyraźnie spadkowa.

Mimo że w wielu szkołach to już mniejszość, zajęcia dla całej klasy bywają skracane albo całkowicie odwoływane.

Co zrobić z dzieckiem w czasie rekolekcji?

Teoretycznie szkoła ma obowiązek zapewnić opiekę uczniom, którzy nie uczestniczą w rekolekcjach. W praktyce bywa z tym różnie. Świetlice są przepełnione, a plan dnia ogranicza się do jednej lub dwóch lekcji.

Dla rodziców młodszych dzieci oznacza to konieczność organizowania opieki na własną rękę – zwłaszcza że w tym roku kalendarz szkolny i tak jest mocno „poszatkowany”. Dłuższa przerwa świąteczna na przełomie grudnia i stycznia, ferie zimowe, wiosenna przerwa świąteczna, majówka i dni wolne podczas egzaminów ósmoklasistów – wszystko to sprawia, że kolejne trzy dni bez normalnych zajęć wywołują wśród rodziców frustrację.

– Od dawna te trzy dni rekolekcji dezorganizują życie całej szkoły, wszystkich uczniów i rodziców. W naszej klasie dla 8 osób zmieniany jest plan lekcji. Nie możemy zrozumieć, dlaczego odbywa się to w godzinach szkolnych, a nie pozalekcyjnych – mówi Magdalena i dodaje, że "religia to prywatna sprawa każdego człowieka i nie powinna mieć wpływu na życie innych osób".

Fundacja apeluje o zmiany. MEN nie widzi problemu

– Taka sytuacja to absurd, rodzice powinni interweniować w kuratorium – ocenia Dorota Wójcik z Fundacji „Wolność od religii”.

Jak podkreśla, fundacja przez lata zbierała skargi od rodziców, jednak nie przynosiło to efektu.

– Zbieranie skarg od rodziców straciło sens, a oni sami czują się bezradni. Robiliśmy to długo, ale one nie niosą za sobą żadnej zmiany, bo dyrektorzy odpowiadają, że nie mogą nic zrobić, bo mają związane ręce. To nieprawda. Dlatego chcemy poprosić rodziców, żeby składali apele do ministerstwa, rzeczników, lokalnych polityków, kuratoriów. Publikujemy wzory na swojej stronie – dodaje Wójcik.

Zgodnie z przepisami proboszcz ustala termin rekolekcji w porozumieniu z dyrektorem szkoły. Teoretycznie więc istnieje możliwość organizowania ich po lekcjach, ale, jak zaznacza Magdalena, na taką propozycję "podnosi się larum", bo przecież dzieci mają wtedy płatne dodatkowe zajęcia. – Lepiej więc rezygnować z regularnych lekcji w szkole, no i z rodziców spada obowiązek odprowadzania do kościoła. Wyręczają ich w tym nauczyciele – komentuje Magdalena.

W przeszłości w tej sprawie interweniował Adam Bodnar jako Rzecznik Praw Obywatelskich. Pisał do Ministerstwa Edukacji Narodowej, że „z doniesień medialnych i skarg wpływających do Biura RPO wynika, że niektóre formy organizowania rekolekcji budzą obawy rodziców”.

Na razie jednak nic się nie zmieniło. – W Ministerstwie Edukacji Narodowej nie są prowadzone prace nad zmianą tego rozporządzenia. Ministerstwo Edukacji Narodowej nie otrzymało sygnałów o problemach w organizacji zajęć lekcyjnych podczas rekolekcji – informuje dziennikarzy Gazety Wyborczej Ewelina Gorczyca, rzeczniczka prasowa resortu.

Czytaj też:
Czy w Środę Popielcową trzeba iść do kościoła? Jest ważne „ale”
Czytaj też:
Papież Leon XIV wraca do dawnej tradycji. Watykan wydał komunikat ws. Wielkanocy

Opracowała:
Źródło: Gazeta Wyborcza