Rozprawa w ubiegłym tygodniu była pierwszą, na której wyjaśnienia złożył Sebastian M. Twierdził, że to nie on spowodował tragiczny wypadek na autostradzie A1, tylko kierowca Kii zajechał mu drogę. Przekonywał, że wcale nie jechał ponad 300 km/h – jak ocenili biegli – tylko maksymalnie 200 km/h. Powtarzał teorię o kole dojazdowym, na którym z autostradową prędkością miała jechać Kia, choć według prokuratury nic na to nie wskazuje. Pod koniec rozprawy obrończymi M. złożyła wniosek o zwolnienie go z aresztu, w którym przebywa od czasu ekstradycji do Polski w maju 2025 roku.
W odpowiedzi prokurator ujawnił nieznany dotąd wątek.
– Nawet przyznana zgoda na telefon została wykorzystana w sposób, który wskazuje na to, co się może z oskarżonym stać, kiedy wyjdzie na wolność. Opuści terytorium kraju i nie będzie możliwości prowadzenia dalszego postępowania z nim na miejscu – mówił na sali prokurator Aleksander Duda. I ujawnił, że Sebastianowi M. cofnięto pozwolenie na rozmowy telefoniczne z rodziną. – Podczas tych rozmów powoływano się na wpływy w Ministerstwie Sprawiedliwości, w dyplomacji. To były dziwne rozmowy. Rodzaj próby przekonywania oskarżonego, że może kraj opuścić i odbędzie się to za czyjąś zgodą – dodawał prokurator.
