O umorzeniu śledztwa w środę 1 lipca mówił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba. Uznano, że nie doszło do popełnienia przestępstwa, nawet jeśli w trakcie interwencji w mieszkaniu szefa TV Republika nie uniknięto błędów.
Interwencja w domu Sakiewicza. Prokurator tłumaczy decyzją o umorzeniu
Prok. Skiba zaczął od tego, że żaden przepis nie przyznaje wprost policjantom prawa wejścia do cudzego mieszkania bez zgody uprawnionego, w sytuacji zgłoszenia bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia człowieka. Nie oznacza to jednak automatycznego złamania przepisów.
– W takim wypadku jednak naruszenie przez nich cudzego miru domowego nie jest zachowaniem bezprawnym, bowiem działają oni w stanie wyższej konieczności. W przypadku natomiast, gdy swoją wiedzę policjanci opierają o nieprawdziwe zgłoszenie, że takie bezpośrednie zagrożenie rzeczywiście istnieje, a mimo to wkraczają bez zgody uprawnionego do cudzego mieszkania w celu ratowania życia i zdrowia ludzkiego, również nie popełniają oni przestępstwa, o ile pozostają w usprawiedliwionym błędnym przekonaniu, że takie zagrożenie istnieje – wyjaśniał.
– Oba przywołane przepisy stanowią zaś, że w przypadku ziszczenia się wskazanych w nich przesłanek sprawca nie popełnia przestępstwa – dodawał, cytując odpowiedni przepis. W trakcie śledztwa ustalono, że policjanci mieli informację o dziecku, które znajduje się w opisywanym tutaj mieszkaniu i chce odebrać sobie życie.
– Funkcjonariusze, których zachowanie prokurator badał, działali pod dużą presją czasową, co wynikało z charakteru przekazanego im zgłoszenia. Działali w pełni usprawiedliwionym, acz błędnym przekonaniu, że udają się do miejsca, gdzie istnieje bezpośrednie zagrożenie życia ludzkiego w wyniku targnięcia się na własne życie. Potrzeba interwencji miała nadany status pilny – tłumaczył dalej rzecznik prokuratury.
Policjanci nie mieli wiedzy, że alarm jest fałszywy, ani nawet że jest to kolejne już podobne zawiadomienie, dotyczące mieszkania Tomasza Sakiewicza. Prokuratura przyznała, że w działaniu mundurowych pojawiły się błędy, „jednak nie stanowiły one wypełnienia znamion czynu zabronionego jako przestępstwo, a powinny być rozpatrywane jedynie w kontekście możliwości dopuszczenia się przez nich przewinień dyscyplinarnych”.
Prok. Skiba: Sakiewicz i jego asystentka nie zachowali się właściwie
Co więcej, prok. Skiba zwrócił uwagę na nieodpowiednie zachowanie redaktora Sakiewicza oraz jego asystentki. Para nie chciała dać się wylegitymować policjantom. Rzecznik przypomniał, że jest to wykroczenie i może skutkować zatrzymaniem danej osoby oraz skuciem jej kajdankami.
– Zastosowanie zatem wskazanego środka przymusu bezpośredniego miało na celu, po pierwsze, zabezpieczenie miejsca interwencji przed innymi nieprzewidywalnymi zachowaniami pokrzywdzonej w sytuacji konieczności podjęcia dalszych czynności, zmierzających w przekonaniu interweniujących policjantów do zapobieżenia zagrożeniu dla życia ludzkiego, a po drugie, wyegzekwowania stosowania się do dalszych poleceń – wyjaśniał.
Prokuratura przyznała, że protokół z interwencji sporządzono dopiero na komendzie, ale ostatecznie asystentka Sakiewicza podpisała go za namową swojego prawnika, co w ocenie prokuratury wyklucza możliwość stwierdzenia fałszowania dokumentu przez policjantów. Całe postanowienie o umorzeniu śledztwa liczy aż 38 stron. Może wciąż zostać zaskarżone do sądu.
– Decyzję co do publikacji nagrania z kamery nasobnej prokurator podejmie zaś dopiero po przedstawieniu mu do akceptacji wersji nagrania z odpowiednio zanonimizowanymi wizerunkami wszystkich uczestników interwencji – poinformował prok. Skiba.
Czytaj też:
TV Republika bojkotuje niemieckie marki, jest „ale”. „Zagrywka pod publiczkę” Czytaj też:
Niespodziewana polityczna przeszłość asystentki Sakiewicza. Pracownicy TV Republika zaskoczeni
