Prawo i Sprawiedliwość powołało specjalny zespół, który ma przyjrzeć się działaczom partii w regionach i sprawdzić przypadki nadużyć. Decyzja miała zapaść podczas zamkniętego spotkania ścisłych władz ugrupowania na Nowogrodzkiej.
– Wszyscy się skupiają na stowarzyszeniach, których zakazał Jarosław Kaczyński, a na komitecie podjęto też inną decyzję – mówi osoba z obozu PiS.
PiS rusza na poszukiwanie nadużyć. Powołano specjalny zespół
Chodzi o specjalny zespół do spraw monitorowania przypadków określanych w partii mianem „tłustych kotów”. Oficjalnie jego zadaniem ma być analiza sytuacji związanych z nadużyciami, nepotyzmem oraz kontrowersyjnymi decyzjami kadrowymi w lokalnych strukturach ugrupowania. W skład zespołu mają wejść m.in. Elżbieta Witek, Piotr Milowański, Stanisław Karczewski, Anna Krupka, Zbigniew Hoffmann oraz Michał Wójcik.
Według polityków PiS problem ma być poważny, ponieważ właśnie takie sytuacje miały przyczynić się do utraty poparcia w wyborach w 2023 r. W partii przeanalizowano, że wizerunek ugrupowania ucierpiał przez zarzuty o arogancję i obsadzanie stanowisk swoimi ludźmi. Zdaniem części działaczy podobne przypadki mogą ponownie zaszkodzić partii przed wyborami w 2027 roku.
PiS robi porządki. Specjalny zespół prześwietli regiony
Jednym z przykładów, który wywołał irytację na Nowogrodzkiej, była sprawa Sylwii Sobolewskiej, żony byłego sekretarza generalnego PiS Krzysztofa Sobolewskiego. Kobieta trafiła do rady nadzorczej spółki samorządowej województwa lubelskiego. Choć wynagrodzenie miało wynosić około 2 tys. zł, sama nominacja spotkała się z krytyką wewnątrz partii.
Po tej sprawie do partii miały napływać kolejne sygnały dotyczące obsadzania stanowisk przez osoby związane z PiS. Szczególna uwaga zespołu ma zostać skierowana na województwa, w których partia nadal sprawuje władzę: Lubelszczyznę, Małopolskę i Podkarpacie. Sprawdzany ma być także Dolny Śląsk. Mimo że PiS nie rządzi tam obecnie, region jest ważnym zapleczem frakcji związanej z Mateuszem Morawieckim.
Nie wszystkie regiony mają być jednak traktowane tak samo. Wyjątek ma stanowić województwo świętokrzyskie, gdzie – według polityków PiS – nie ma potrzeby przeprowadzania takiej kontroli. – W województwie świętokrzyskim nie ma żadnych afer, więc nie ma takiej potrzeby – przekonuje jeden z polityków partii.
Czytaj też:
Zwrot ws. Daniela Obajtka. Rzecznik PiS potwierdza Czytaj też:
Nerwowe rozmowy w PiS przed 23 lipca. „Prezes się wystraszył”
