– Mamy do czynienia z rakietą – nie z dronem itd. (...) Najprawdopodobniej (...) z taką o oznaczeniach Ch-101 [to rosyjski strategiczny pocisk manewrujący ziemia-powietrze – przyp. red.]. Zawierała ona materiał wybuchowy o znacznej ilości. Aktualnie trwają czynności w miejscu wybuchu tej rakiety – czyli w leju o szerokości ok. 10 m głębokości i szerokości ok. 5 m. Zmierzają one do tego, aby zabezpieczyć wszelkie odłamki, elementy tej rakiety. Pobierane są też próbki ziemi. Mamy już zgromadzony bardzo obszerny materiał dowodowy, (...) zostanie on skierowany do biegłych z laboratorium i Żandarmerii Wojskowej, którzy precyzyjnie odtworzą z czym mamy do czynienia, potwierdzą te wstępne ustalenia, zbadają materiał pobrany na miejscu zdarzenia, aby mieć (...) konkretną wiedzę jaki był to rodzaj środka powietrznego.
Te wstępne ustalenia potwierdzają wcześniejsze, które już państwu [opinii publicznej – red.] przekazaliśmy – poinformował 30 lipca prok. Marcin Kozak.
Lubelszczyzna. Wybuch rosyjskiej rakiety w Tarnawie-Kolonii. Żołnierze przeczesują teren wokół krateru
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie przekazał, że do lokalizacji, gdzie znajduje się ogromny krater, przybyło ok. 50 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. – Przystąpili do przeczesywania okolicznych pól. (...) Chcemy mieć pewność, że gdy oddalimy się z tego miejsca po zakończeniu czynności, m.in. nie pozostaną tu elementy po tym wybuchu. (...) 100 proc. pewności nigdy nie będziemy mieli, ale dokładamy najwyższych starań, aby zabezpieczyć okolicznych mieszkańców, by uniknąć takiej sytuacji, że będą znajdowane różne elementy – zaznaczył.
Jeden z dziennikarzy obecnych na konferencji prasowej w Tarnawie-Kolonii zapytał śledczego, czy żołnierzom WOT udało się już znaleźć jakieś szczątki. – Mamy bardzo bogaty materiał dowodowy. (...) Zabezpieczone pozwalają nam na wysnucie wniosku, (...) że mamy do czynienia z określonym pociskiem, środkiem powietrznym (...) i m.in. ładunkiem wybuchowym. (...) Teren został zmapowany dronem, aby określić zasięg, który powinien zostać przez nas zbadany – podał prokurator.
Strona polska poprosiła o pomoc Ukrainę – jeden z ekspertów jest w drodze na Lubelszczyznę. – Jest jeszcze w podróży. (...) Będziemy z jego wiedzy chętnie korzystali – wskazał rzecznik PO w Lublinie. Dodał też, że postępowanie prowadzone jest w kierunku naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej oraz sprowadzenia zagrożenia dla bezpieczeństwa powszechnego.
W sprawę „zaangażowanych jest bardzo dużo różnych służb”, podległych ministerstwu obrony narodowej i resortowi spraw wewnętrznych i administracji.
NATO trzyma rękę na pulsie. Naczelny dowódca na bieżąco rozmawia o sytuacji z szefem SGWP
Głos ws. zabrał też przedstawiciel Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego. – NATO będzie podejmować wszelkie działania w celu obrony Sojuszu – zapewnił pułkownik Martin O'Donnell w rozmowie z Interią.
Portal ustalił też, że Naczelny Dowódca Sił Sojuszniczych – generał Alexus Grynkewich – jest w kontakcie ze Sztabem Generalnym Wojska Polskiego, na czele którego stoi gen. Wiesław Kukuła.
NATO „utrzymuje ścisły kontakt z władzami polskimi w sprawie naruszenia polskiej przestrzeni powietrzne” – wskazał płk. O'Donnell.
Czytaj też:
Światowe media piszą o rosyjskiej rakiecie w Polsce. Kreml się wypiera Czytaj też:
Rosyjski Ch-101 miał wlecieć nad Polskę. „Rosjanie po prostu nas punktują”
