Tajne rozmowy Tuska z Kosiniakiem-Kamyszem. Stawką stanowisko premiera

Tajne rozmowy Tuska z Kosiniakiem-Kamyszem. Stawką stanowisko premiera

Dodano: 
Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz, Krzysztof Gawkowski
Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz, Krzysztof Gawkowski Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Donald Tusk miał rozmawiać z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem o wspólnej liście KO i PSL – donoszą media. Padł też temat wytypowania lidera ludowców jako kandydata na premiera.

Władysław Kosiniak-Kamysz może zostać twarzą kampanii obecnej koalicji rządzącej przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r. Według ustaleń „Dziennika Gazety Prawnej” Donald Tusk miał rozmawiać z prezesem PSL zarówno o wspólnym starcie z Koalicją Obywatelską, jak i o kandydacie na przyszłego szefa rządu.

Kosiniak-Kamysz zamiast Tuska?

Według informatora DGP z otoczenia szefa PSL premier miał przedstawić Kosiniakowi-Kamyszowi konkretny scenariusz. Kluczowe mają być sondaże z pierwszych miesięcy przyszłego roku.

Jeżeli do Wielkanocy 2027 r. notowania koalicji nie poprawią się, a ryzyko utraty władzy będzie duże, Tusk ma rozważyć wizerunkową zmianę przed wyborami. W takim wariancie kandydatem na premiera mógłby zostać właśnie obecny wicepremier i minister obrony. – Warunek jest jeden: wspólna lista Koalicji Obywatelskiej i PSL w wyborach – twierdzi rozmówca DGP.

Według gazety Kosiniak-Kamysz miał uwierzyć w propozycję. Nie wszyscy politycy obu ugrupowań są jednak przekonani, że Tusk rzeczywiście byłby gotowy oddać mu rolę kandydata na szefa rządu. Jeden z rozmówców DGP z otoczenia premiera uważa wręcz, że lider KO „nigdy tego nie odda”.

Sam pomysł ma jednak polityczne uzasadnienie. Kosiniak-Kamysz jako szef MON odpowiada za jeden z obszarów, które mogą zdominować przyszłoroczną kampanię – bezpieczeństwo. Znaczenie tego tematu będzie zależało m.in. od dalszego przebiegu wojny na Ukrainie i sytuacji na wschodniej flance NATO.

KO i PSL razem do wyborów

Drugim elementem rozmów ma być wspólna lista Koalicji Obywatelskiej i PSL. Publicznie Kosiniak-Kamysz nadal deklaruje samodzielny start ludowców, jednak obecne notowania partii stawiają ten scenariusz pod znakiem zapytania.

DGP przywołuje badanie IBRiS, w którym PSL osiąga około 3 proc. poparcia, czyli poniżej 5-procentowego progu wyborczego. Politycy KO mają przekonywać, że wspólna lista dawałaby ludowcom bezpieczeństwo, a dzięki ustaleniom „po cichu”, po wyborach posłowie PSL mogliby ponownie stworzyć własny klub.

Pierwszym poważnym testem współpracy obu ugrupowań są wybory w Krakowie. Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz wystawili tam wspólnie senator Monikę Piątkowską. Obaj liderzy mają obserwować nie tylko jej wynik, ale również to, jak w praktyce układa się współpraca struktur KO i PSL. Wspólną kandydaturę ogłoszono w czerwcu.

Co z Magdaleną Sobkowiak-Czarnecką?

Wcześniej w mediach pojawił się inny scenariusz. Według informacji dziennikarzy „Politycznego WF” twarzą finału kampanii rządzących mogłaby zostać Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, obecna wiceminister obrony i była pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE.

DGP twierdzi jednak, powołując się na swoich rozmówców, że informacja o możliwej kandydaturze Sobkowiak-Czarneckiej miała zostać wypuszczona przez otoczenie Tuska przede wszystkim po to, aby wywrzeć presję na Kosiniaku-Kamyszu.

Doniesienia o możliwej wspólnej liście KO i PSL również nie są całkowicie nowe. Media informowały o takim scenariuszu już w czerwcu. Wtedy także pojawiała się możliwość przedstawienia Kosiniaka-Kamysza jako kandydata na premiera. DGP podkreśla jednak, że sprawa miała już stać się przedmiotem bezpośredniej rozmowy między liderami KO i PSL.

Według gazety plan rozważany w otoczeniu premiera zakładałby wspólną listę KO i ludowców oraz osobny start Lewicy. PSL ma jednak jeszcze kilka miesięcy na podjęcie ostatecznej decyzji. Wśród rozważanych wariantów pojawia się również współpraca z powstającym wokół Mateusza Morawieckiego ugrupowaniem, choć taki sojusz oznaczałby wspólny start partii pozostającej w rządzie z formacją krytykującą obecną władzę.

Motyka: Premierem jest szef największej partii

O doniesienia DGP na antenie radia TOK FM dziennikarz zapytał Miłosza Motykę, wiceministra klimatu i środowiska. Polityk PSL zaprzeczył tym doniesieniom. Stwierdził też, że nie wie, czy faktycznie doszło do takiej rozmowy między Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem a Donaldem Tuskiem. – Pamiętam rozmowy przed tworzeniem obecnej koalicji. Akurat propozycja ze strony byłej koalicji, aby ją przedłużyć – taka oferta dla Władysława Kosiniaka-Kamysza, jako premiera, była na stole – podkreślił Miłosz Motyka. Podkreślił, że wówczas lider ludowców mógł zostać premierem.

– Premierem jest przedstawiciel największej partii koalicyjnej – uciął Motyka. – Nie zawsze, ale w decydowanej większości momentów politycznych. Tak to dzisiaj funkcjonuje i jak widać, ta współpraca między PSL a KO jest doskonała – dodał.

Czytaj też:
Spotkanie Hołownia – Kosiniak-Kamysz. Znamy kulisy. „Prowadzę dom otwarty”
Czytaj też:
Morawiecki bez szans na współpracę z PSL. Kosiniak-Kamysz wskazał powód

Źródło: WPROST.pl / Dziennik Gazeta Prawna, Interia