Jak wynika z informacji przekazanych przez Komendę Wojewódzką Policji w Radomiu, do zdarzenia doszło 11 sierpnia po godz. 19.00. Świadek poinformował dyżurnego garwolińskiej komendy policji o dziecku, które boso, bez opieki osoby dorosłej poruszało się z Górzna w kierunku Łaskarzewa, niedaleko drogi ekspresowej S17.
Bosy 4-latek znaleziony w pobliżu drogi ekspresowej
Policjanci, którzy pojawili się na miejscu zdarzenia, próbowali ustalić personalia dziecka, miejsce jego zamieszkania, a także zdobyć informacje na temat jego bliskich. 4-latek nie potrafił jednak odpowiedzieć na zadawane pytania.
„Funkcjonariusze zaopiekowali się maluchem. Pokazali mu radiowóz, włączyli sygnały. Chcieli w ten sposób odwrócić jego uwagę i uspokoić. Równolegle sprawdzali, czy do komendy nie wpłynęło zgłoszenie o zaginięciu dziecka” – przekazała KWP w Radomiu.
Jak dodano, „policjanci zaczęli też rozpytywać mieszkańców, czy ktoś rozpoznaje chłopca”. Ponad godzinę po poszukiwaniach śledczy ustalili miejsce zamieszkania chłopca. Zastali tam matkę dziecka.
„Kobieta była trzeźwa. Powiedziała, że nie zauważyła, że syn sam wyszedł z domu. Do czasu przyjazdu funkcjonariuszy nie zorientowała się, że go nie ma. Na szczęście chłopcu nic mu się nie stało” – dodano. O zdarzeniu policjanci powiadomili sąd rodzinny, który zbada sytuację dziecka.
Jest apel policji. „Chwila nieuwagi może być bardzo niebezpieczna”
Radomscy policjanci podkreślili, że kluczową rolę w sprawie odnalezienia chłopca odegrał świadek, który nie pozostał obojętny, widząc spacerujące po ulicy dziecko. „Gdyby osoby postronne zlekceważyły sytuację, finał mógłby być tragiczny. Apelujemy do rodziców i opiekunów o szczególną ostrożność. Nawet chwila nieuwagi może być bardzo niebezpieczna dla małego dziecka” – zaapelowano.
Czytaj też:
Nieudany pościg radiowozu za hulajnogą na ścieżce rowerowej. Nagranie hitem sieci Czytaj też:
Mieszkańcy mazowieckich gmin walczą z watahą psów. Zwierząt nie ma kto odłowić
