Rzecznik Konfederacji Wojciech Machulski ostro skrytykował kandydaturę Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Były minister do spraw wdrażania polityki rządu został oficjalnie zgłoszony przez posłów Koalicji Obywatelskiej, a jego wyborem Sejm ma się zająć na początku września.
Zdaniem Machulskiego przejście wieloletniego współpracownika Donalda Tuska bezpośrednio z rządu do Trybunału stoi w sprzeczności z wcześniejszymi zapowiedziami odpolitycznienia tej instytucji.
„Podobnie absurdalne” jak kandydatury PiS
W Polskim Radiu 24 Machulski przypomniał, że Platforma Obywatelska krytykowała powołanie do TK byłych posłów PiS Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza.
– Powołanie dopiero co polityków, którzy nie dostali się do Sejmu, i udawanie, że będą niezależnymi sędziami, było oczywiście absurdalne – powiedział rzecznik Konfederacji. – Myślę, że podobnie absurdalne jest powoływanie człowieka, którego właśnie odwołuje się z Rady Ministrów, o którym mówi się, że jest prawą ręką i że współpracuje się z nim od 30 lat, oraz udawanie, że ma być niezależnym sędzią Trybunału Konstytucyjnego – stwierdził.
Machulski ocenił, że część zwolenników Donalda Tuska może czuć się oszukana. Jego zdaniem KO powtarza bowiem działania, za które wcześniej krytykowała Prawo i Sprawiedliwość.
Machulski: Tusk chce przejąć Trybunał Konstytucyjny
Donald Tusk przedstawia kandydaturę Berka jako sposób na przywrócenie prawidłowego funkcjonowania TK. Premier przekonywał, że nie zna lepiej przygotowanej osoby, która mogłaby pomóc w naprawie sytuacji wokół Trybunału.
Rzecznik Konfederacji odrzucił jednak taką argumentację. – Inaczej rozumiemy z premierem słowa „normalne funkcjonowanie”. Myślę, że Donald Tusk chce po prostu przejąć Trybunał Konstytucyjny – powiedział. Machulski zwrócił uwagę, że TK może usuwać z obrotu prawnego ustawy uznane za niezgodne z konstytucją. Według niego przejęcie kontroli nad tą instytucją mogłoby być dla rządu zabezpieczeniem na wypadek utraty władzy po kolejnych wyborach.
Tusk broni Berka i uderza w Święczkowskiego
Premier, odpowiadając na krytykę, zestawił kandydaturę Berka z osobą prezesa TK Bogdana Święczkowskiego. Ocenił, że powierzenie Święczkowskiemu kierowania Trybunałem jest jednym z najbardziej wyrazistych przykładów upadku instytucji prawa w czasie rządów PiS.
Tusk zapowiedział wykorzystanie dostępnych metod prawnych, aby „uzdrowić” sytuację w TK. Odnosząc się do Święczkowskiego, ironizował również, że prezes Trybunału „lubił podsłuchiwać”. Zdaniem premiera doświadczenie i kwalifikacje Berka uzasadniają odejście od zasady, zgodnie z którą czynni politycy nie powinni przechodzić bezpośrednio do Trybunału.
Wątpliwości mają również koalicjanci
Kandydatura byłego ministra wywołała zastrzeżenia nie tylko w Konfederacji. Ryszard Petru z klubu Centrum ocenił, że Berek ma odpowiednie kompetencje, ale jeszcze niedawno pełnił funkcję polityczną.
Podobny argument przedstawił Tomasz Trela z Lewicy. Przypomniał protesty organizowane pod hasłem „nie z polityki do Trybunału Konstytucyjnego” i zapowiedział dyskusję nad stanowiskiem swojego ugrupowania.
Przewodniczący Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati wskazywał natomiast, że kandydat był członkiem Rady Ministrów i bliskim współpracownikiem premiera. Jego zdaniem trudno pogodzić tę nominację z zapowiedziami odpolitycznienia TK.
Konfederacja proponuje zmianę zasad wyboru
Machulski uważa, że spór wokół kolejnych kandydatur pokazuje konieczność zmiany sposobu wyłaniania sędziów TK. Obecnie wystarcza do tego większość sejmowa, co pozwala rządzącym samodzielnie obsadzać stanowiska.
Rzecznik Konfederacji nie przedstawił gotowego rozwiązania, ale dopuścił wprowadzenie wymogu uzyskania szerszego poparcia w Sejmie albo nawet wybór w wyborach powszechnych. – Wolę dłuższe wybieranie Trybunału, a potem sytuację, w której wszyscy go uznają, niż sprawny wybór, po którym połowa sceny politycznej nie uznaje Trybunału Konstytucyjnego – podsumował.
Czytaj też:
Czarzasty broni Berka i uderza w Nawrockiego. „Wszystko rozwala” Czytaj też:
Impas w TK zostanie przełamany? Konstytucjonalista dla „Wprost”: Efekt rozszerzającej się zarazy
