Relacje polsko-ukraińskie wiszą na włosku. Zaczęły psuć się już kilka miesięcy po rosyjskiej inwazji, jednak momentem kulminacyjnym było podpisanie przez Wołodyra Zełenskiego kontrowersyjnego dekretu. Spowodował on, że jednostka wojskowa – Samodzielne Centrum Operacji Specjalnych „Północ” – nosi nazwę na cześć „Bohaterów UPA”. Mieszkańcy nadwiślańskiej krainy zareagowali oburzeniem na decyzję prezydenta, bo – jak powszechnie wiadomo – Ukraińska Powstańcza Armia w czasie drugiej wojny światowej wymordowała ok. 50-100 tys. Polaków (chodzi o tzw. rzeź wołyńską).
A to nie wszystko – zarówno przed, jak i po tym wydarzeniu pojawiały się doniesienia o atakach Polaków na Ukraińców i odwrotnie – co tylko podsycało wzajemną niechęć obu narodów.
Biorąc to pod uwagę wyniku sondażu pracowni Rating Group mogą wielu osobom wydać się zaskakujące – Rzeczpospolita wciąż uznawana jest bowiem przez sąsiadów za przyjacielski kraj. To nie oznacza wysokiego miejsca w rankingu.
Polska daleko, daleko za Niemcami
Eksperci – przedstawiciele grupy socjologicznej – przeprowadzali badanie na początku pierwszej połowy sierpnia tego roku. Wzięła w nim udział reprezentatywna grupa Ukraińców – w liczbie 2 tys. obywateli.
50 proc. z nich uznało Polskę za kraj przyjazny. Przeciwnego zdania było 21 proc., zaś pozostali albo wstrzymali się od głosu, albo zadeklarowali swój neutralny stosunek.
Dla porównania – Francuzów za przyjaciół uważa 81 proc. Ukraińców, Brytyjczyków – 80 proc., a Niemców i Litwinów – po 77 proc..
Wyprzedziliśmy natomiast Węgrów – 23 proc. czy Turków – 48 proc.
Kiedyś Ukraińcy dawali nam 94 proc.
Jak przypomniał Onet – w 2023 r. sondaż RG przedstawiał się zgoła inaczej. Portal przywołał wyniki z tamtego okresu, które przedstawiały się następująco – aż 94 proc. oceniało nas pozytywnie.
Czytaj też:
Pijany Ukrainiec wszczął awanturę. Nie wiedział, na kogo trafił? Czytaj też:
Niemcy zauważyli zmianę w Polsce. „Boję się. Mam troje dzieci”
