Moskal tłumaczy się z wyjazdu na Ibizę. „Posypuję głowę popiołem”

Moskal tłumaczy się z wyjazdu na Ibizę. „Posypuję głowę popiołem”

Michał Moskal
Michał Moskal Źródło: YouTube / Kanał Zero
Michał Moskal odpiera zarzuty po spotkaniu z Przemysławem Kralem na Ibizie. Poseł PiS przyznaje się do nieostrożności i zapowiada pozwy. Czy to wystarczy?

Michał Moskal zapewnił w Kanale Zero, że jego spotkanie z Przemysławem Kralem, założycielem Zondacrypto, nie miało charakteru służbowego i nie wiązało się z żadną korzyścią majątkową. Poseł PiS rozmawiał o sprawie z Jarosławem Kaczyńskim i Mariuszem Błaszczakiem. Jak stwierdził, nic nie wie o planowanych konsekwencjach partyjnych. Do spotkania miało dojść z inicjatywy Artura Chodzińskiego, poznanego przez Moskala przy działalności fundacji zajmującej się gospodarką i nowymi technologiami. Polityk przekonywał, że w tamtym czasie Kral nie był osobą poszukiwaną i nie miał zarzutów, a Zondacrypto współpracowała z wieloma znanymi podmiotami.

Michał Moskal: po spotkaniu dostrzegliśmy ryzyko

Poseł przyznał, że dopiero po powrocie fundacja przeprowadziła dokładniejszą analizę publicznie dostępnych informacji. Nie miała ona wykazać przestępstwa, lecz „ryzyka wizerunkowe”. Według Moskala z tego powodu zrezygnowano z dalszej współpracy.

Jacek Prusinowski dopytywał, dlaczego takiej analizy nie wykonano przed wyjazdem. Moskal odpowiadał, że wcześniej wszystko sprawiało wrażenie bezpiecznego. Krytykował też instytucje państwowe, które – jak twierdzi – dysponowały większą wiedzą, a mimo to współpracowały z firmą.

Poprawki po spotkaniu z Kralem. Poseł PiS Michał Moskal zaprzecza lobbingowi

Kontrowersje wzbudziła zbieżność czasowa między wyjazdem na Ibizę a aktywnością Moskala przy poprawkach do ustawy regulującej rynek kryptowalut. Polityk kategorycznie zaprzeczył, by podczas spotkania z Kralem omawiał przepisy lub konkretne poprawki.

Jak wyjaśnił, propozycje przygotował Janusz Kowalski, a jego rola ograniczyła się do ich przeanalizowania i podpisania. Moskal przekonywał, że zmiany miały chronić polskich przedsiębiorców i zapewniać im możliwość odwołania od decyzji Komisji Nadzoru Finansowego. Podkreślił, że Zondacrypto, jako podmiot zarejestrowany za granicą, nie byłaby ich beneficjentem.

Zwrot za bilet w gotówce. Moskal przyznaje: nieostrożność

Bilet Moskala miał kupić Chodziński, a poseł twierdzi, że oddał mu około 2 tys. zł... w gotówce na lotnisku. Nie ma potwierdzenia przelewu ani pokwitowania.

– Była ta nieostrożność. Nie pomyślałem o tym – przyznał Moskal. Zapewnił, że uzyskał od Chodzińskiego podpisane oświadczenie potwierdzające zwrot pieniędzy. Nazwał sytuację swoim błędem i „nauczką na przyszłość”.

Poseł odniósł się także do pominięcia mieszkania w oświadczeniu majątkowym. Tłumaczył, że zbył nieruchomość już po zakończeniu roku, dlatego nie uwzględnił jej w pierwszej wersji dokumentu. Gdy zorientował się, że oświadczenie opisuje stan na 31 grudnia, miał niezwłocznie złożyć uzupełnienie.

Michał Moskal zapowiada cztery pozwy

Polityk zapowiedział reakcję prawną na sugestie o jego nielegalnych związkach z Kralem lub Zondacrypto. Jak powiedział Michał Moskal, przygotowano cztery pozwy cywilne wobec polityków komentujących sprawę. Rozważany jest również krok na podstawie art. 212 Kodeksu karnego dotyczącego pomówienia.

Czytaj też:
Czy afera Zondacrypto pogrąży PiS do reszty? Coraz więcej na to wskazuje
Czytaj też:
Republika przekroczyła granice absurdu. Tak pokazała Tuska i Giertycha

Źródło: WPROST.pl / Kanał Zero