Tajemnica zaginięcia Beaty Klimek. Detektyw kreśli czarny scenariusz. „To wykluczam całkowicie”

Tajemnica zaginięcia Beaty Klimek. Detektyw kreśli czarny scenariusz. „To wykluczam całkowicie”

Zaginięcie Beaty Klimek
Zaginięcie Beaty Klimek Źródło: Newspix.pl / Przemyslaw Gryn / Policja
– Myślę, że w tym przypadku nie będziemy mieć pozytywnego scenariusza, ale liczę też na to, że – pomimo upływu czasu – prokuratura tę zagadkę rozwiąże – mówi Małgorzata Marczulewska w podcaście „Rozmowa Wprost”. Detektyw analizuje, jakie jest prawdopodobieństwo, że w sprawie zaginięcia Beaty Klimek dojdzie do przełomu. Wskazuje też, co jest najważniejsze na początkowym etapie poszukiwań.

Beata Klimek mieszkała w Poradzu, w województwie zachodniopomorskim. Wychowywała trójkę adoptowanych dzieci, była w trakcie burzliwego rozwodu. 7 października 2024 r. 47-latka odprowadziła swoje dzieci na przystanek autobusowy, a potem ślad po niej zaginął.

Zaginięcie Beaty Klimek. Detektyw kreśli czarny scenariusz

O tym, jaki może być finał tej historii, w najnowszym odcinku podcastu „Rozmowa Wprost” mówi Małgorzata Marczulewska, detektyw, właścicielka agencji detektywistycznej Averto. Już na wstępie ekspertka zaznacza, że w sprawach dotyczących zaginięć liczy się czas reakcji.

– Mamy do czynienia z matką trójki dzieci, z kobietą odpowiedzialną, o nienagannej opinii, która chwilę wcześniej spotyka sąsiadkę, informując, że nie może z nią długo rozmawiać, bo spieszy się do pracy i nagle do tej pracy nie wyjeżdża. Myślę, że w tym przypadku nie będziemy mieć pozytywnego scenariusza, ale liczę też na to, że – pomimo upływu czasu – prokuratura tę zagadkę rozwiąże – zaznacza nasza rozmówczyni.

Na początkowym etapie poszukiwań pojawiła się teoria, forsowana przez męża zaginionej kobiety, że Beata Klimek mogła chcieć zacząć nowe życie, że być może sama sfingowała swoje zaginięcie. – Wykluczam całkowicie (ten scenariusz – red.). Po pierwsze dlatego, że żeby zacząć nowe życie, trzeba mieć na to pieniądze. To nie była osoba majętna, która miałaby taką swobodę finansową, żeby móc zaplanować sobie życie np. w innym kraju. W grę wchodzi choćby kwestia zmiany wizerunku, dojazdu, wynajęcia mieszkania na jakiś dłuższy okres. To nie była osoba, która mogłaby sobie pozwolić na takie wydatki – analizuje Małgorzata Marczulewska.

– Dodatkowo z opinii środowiska wynika, że to była kobieta bardzo odpowiedzialna, bardzo kochająca swoje dzieci i jeżeli chciałaby zmienić swoje życie i wyjechać, to myślę, że nie sama, a właśnie z dziećmi – dodaje nasza rozmówczyni.

Jakie są szanse na przełom ws. Beaty Klimek? Ekspertka o możliwych scenariuszach

Od zaginięcia Beaty Klimek minęły już blisko dwa lata, a w sprawie nadal nie ma przełomu. Jaka jest szansa na to, że ta historia nie utknie w archiwach, a śledczym uda się zrekonstruować jej ciąg dalszy? Małgorzata Marczulewska wskazuje, że zdarzają się przypadki, że po latach odnajdywane są szczątki osób zaginionych i w wyniku przeprowadzonych analiz śledczy są w stanie postawić i potwierdzić tezę na temat przebiegu wydarzeń.

Detektyw zwraca także uwagę na to, że w tego typu sprawach zawsze jest ktoś, kto wie, co się wydarzyło. A co za tym idzie, może być tak, że osoba, która posiada taką wiedzę, w przyszłości popełni np. inne przestępstwo i chcąc uniknąć pełnego wymiaru kary, ujawni, co się wydarzyło w niewyjaśnionej sprawie sprzed lat.

Gdy za sprawą zaginięcia kryje się wątek kryminalny, również konflikt między ewentualnymi sprawcami może doprowadzić do tego, że jeden z nich będzie chciał wyłamać się ze zmowy milczenia. – Czasami też podczas jakiejś imprezy (może dojść do sytuacji – red.), kiedy pod wpływem różnych używek ktoś chwali się innym, czego „dokonał” i później, w toku dalszych czynności, te informacje po prostu wypływają na światło dzienne – zaznacza nasza rozmówczyni.

Tak przebiegają poszukiwania osób zaginionych. Detektyw o najważniejszych etapach

Jak wynika z danych statystycznych Komendy Głównej Policji, każdego roku ginie około 13 tys. osób. Spośród nich 2 tys. stanowią osoby poniżej 18. roku życia. Ponad 90 proc. udaje się odnaleźć w ciągu 365 dni, chociaż nie zawsze te historie mają pozytywne zakończenia.

Małgorzata Marczulewska zwraca uwagę, że zaginięcia nastolatków często wiążą się z ucieczkami, a w przypadku osób starszych bywa, że podejmują autonomiczną decyzję, że chcą odciąć się od dawnego życia. Są też przypadki, kiedy zaginięcie nie wiąże się z decyzją konkretnej osoby, a ona wbrew swojej woli zostaje pozbawiona wolności albo staje się ofiarą zbrodni.

Do agencji detektywistycznej Averto zgłaszają się rodziny, które poszukują swoich bliskich. Małgorzata Marczulewska wskazuje, co jest najważniejsze na początkowym etapie prowadzonych działań.

– Pierwszym etapem jest przeprowadzenie dobrego wywiadu środowiskowego z najbliższymi członkami rodziny i z przyjaciółmi osoby zaginionej. Zawsze podkreślam, że ja nie potrzebuję laurki i informacji, jak cudowna była ta osoba, tylko potrzebuję szczerości – zaznacza ekspertka.

– Często jest też tak, że bardzo długo dopytuję o różne kwestie. Nawet jeżeli rodzina czy znajomi osoby zaginionej nie widzą w tym celu, to czasami informacja, która im wydaje się nieistotna, dla mnie okazuje się kluczem – dodaje. – Dlatego moją rolą jest przede wszystkim to, żeby przeprowadzić dobry wywiad, wyciągnąć wszystkie informacje, nawet te najczarniejsze. I na tej podstawie dobrać plan i wprowadzić go w życie – zaznacza.

– Tak samo jest przy zdjęciach. Bardzo często w mediach są pokazywane zdjęcia osoby zaginionej, które przekazuje rodzina i to są zdjęcia przephotoshopowane. To nie o to chodzi, żeby pokazać, jaką ktoś ma ładną żonę czy męża, tylko o to, żeby pokazać tę osobę w najprostszym wydaniu, takim codziennym, żeby zwykli ludzie byli w stanie ją faktycznie rozpoznać – kontynuuje nasza rozmówczyni.

Ekspertka zaznacza, że niezwykle ważne jest również zabezpieczenie monitoringu. W tym przypadku również liczy się czas, bo wiele prywatnych firm nagrywa w systemie kołowym w granicach 7-14 dni, co oznacza, że po tym czasie monitoring się „nadpisuje” i nie jest możliwy do odzyskania.

Rodziny tkwią w „zawieszeniu”. „Najczęściej do końca swoich dni nie osiągają spokoju”

Rodzice osób zaginionych mówią zgodnie, że bardzo trudne jest życie w tzw. zawieszeniu, czyli w sytuacji, kiedy nie wiedzą, czy ich córka albo syn żyją, czy spełnił się czarny scenariusz. Ale zaznaczają jednocześnie, że nawet najgorsza prawda jest lepsza, niż życie w ciągłej niepewności.

– Często słyszę takie stwierdzenie, że najgorsze, co może człowieka spotkać w życiu to śmierć dziecka. Szybko wyprowadzam tę osobę z błędu. Uważam, że najgorsze, co nas może spotkać, to zaginięcie osoby najbliższej. Nawet jeżeli ktoś nam bardzo bliski umrze, to jesteśmy w stanie po roku, dwóch latach, pięciu, dziesięciu czy dwudziestu – każdy ma inny termin przechodzenia żałoby w zależności też od stopnia pokrewieństwa i bliskości – po latach jesteśmy w stanie w mniejszym czy większym stopniu to zaakceptować i przejść do naszego codziennego życia. Przepracować tę stratę, spróbować się otrząsnąć i zacząć funkcjonować na nowo – analizuje Małgorzata Marczulewska.

– W sytuacji, kiedy mamy do czynienia z osobą, która zaginęła, do takiej normalności najprawdopodobniej nie jesteśmy w stanie dojść nigdy, bo zawsze wraca ta myśl: „Co się wydarzyło? Czy ta osoba żyje? Jeżeli żyje, to w jakim jest środowisku? Czy jest jej dobrze? Czy była np. porwana i ulokowana w jakiejś dobrej rodzinie, celem sprzedaży adopcyjnej? Czy może została sprzedana i przebywa wbrew swojej woli np. w domu publicznym?”. Tych pytań jest naprawdę cała masa i ludzie, którzy mają w najbliższym otoczeniu osobę zaginioną, najczęściej do końca swoich dni nie osiągają spokoju – podsumowuje gorzko ekspertka.

Detektyw wystosowała też pewien apel. – Nigdy nie wiadomo, czy taka sytuacja nas nie spotka, czy to nie my będziemy mierzyć się zaginięciem osoby najbliższej. Przy każdej okazji zawsze apeluję, żeby nie czekać, żeby możliwie szeroko rozpocząć działania: przez policję, przez rodzinę, sąsiadów, agencje detektywistyczne. Czasami kilka dni może zaważyć o tym, czy dana osoba zostanie odnaleziona, czy – niestety – zostanie na wiele kolejnych lat w systemie jako zaginiona – podsumowuje nasza rozmówczyni.

Czytaj też:
Przejmujące słowa rodziców Krzysztofa Dymińskiego. „Nie da się tego opowiedzieć”
Czytaj też:
Zaskakujący ruch męża zaginionej Emilii. „Tam znajdziecie prawdę”