Lepper zebrał 112 tysięcy podpisów. Korwin-Mikke - 138 tysięcy

Lepper zebrał 112 tysięcy podpisów. Korwin-Mikke - 138 tysięcy

Dodano:   /  Zmieniono: 9
Komitet wyborczy Andrzeja Leppera złożył w Państwowej Komisji Wyborczej 112 tys. podpisów poparcia dla tej kandydatury. Mimo zebrania wymaganej prawem liczby podpisów osób popierających kandydaturę Andrzeja Leppera, jego kandydowanie budzi wątpliwości. Z kolei sztab wyborczy Janusza Korwin-Mikkego złożył w Państwowej Komisji Wyborczej prawie 138 tys. podpisów poparcia dla tej kandydatury, potrzebnych do formalnego zarejestrowania kandydata.
W przypadku Leppera pomimo braku odpowiednich zapisów w prezydenckiej ordynacji wyborczej, PKW zapowiedziała, że kierując się zapisem w konstytucji, będzie przed rejestracją kandydata, pytać Krajowy Rejestr Karny, czy nie był on skazany prawomocnie na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego.

Lepper od maja 2006 r. jest prawomocnie skazany na rok i trzy miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat oraz na 20 tys. zł grzywny za zniesławienie z trybuny sejmowej w 2001 r., gdy jako wicemarszałek Izby zarzucił m.in. przyjmowanie pieniędzy od biznesmenów i gangsterów Donaldowi Tuskowi, Andrzejowi Olechowskiemu, Pawłowi Piskorskiemu, Jerzemu Szmajdzińskiemu i Włodzimierzowi Cimoszewiczowi. Szefa Samoobrony oskarżyła prokuratura.

W lipcu 2008 r. wydając wyrok w sprawie wysypywania zboża na tory Sąd Okręgowy Warszawa-Praga ujawnił, że Lepper był już sześć razy prawomocnie skazany, m.in. za fałszywe oskarżenie, groźby bezprawne, znieważenie prezydenta i funkcjonariuszy państwowych oraz organów konstytucyjnych.

Z kolei w listopadzie 2009 r. Sąd Okręgowy w Piotrkowie Tryb. - jako sąd I instancji - skazał Leppera na 2 lata i 3 miesiące pozbawienia wolności w procesie ws. "seksafery" w Samoobronie. Lepper zapowiedział wtedy apelację: jeśli zostałaby ona oddalona przez Sąd Apelacyjny w Łodzi, wyrok ten stałby się prawomocny.

Sam Lepper, ogłaszając, że weźmie udział w wyborach, przekonywał, że żaden z jego wyroków nie uniemożliwi mu ubiegania się o prezydenturę, bo - jak mówił - "nie jest skazany z oskarżenia publicznego".

Korwin-Mikke, były prezes Unii Polityki Realnej, obecnie lider partii Wolność i Praworządność, który osobiście przyszedł do PKW, mówił, że przed tegorocznymi wyborami zbieranie podpisów było łatwiejsze niż poprzednio - Ludzie po prosu mają dość obecnych rządów. Uważają - przynajmniej moi wyborcy - że miejsce obecnej klasy politycznej jest w więzieniach, a nie w parlamencie - powiedział. Dodał, że jego wygrana w wyborach prezydenckich byłaby możliwa dzięki "cudownemu zbiegowi okoliczność", ale - jak zaznaczył - minimalna szansa na to jest i dlatego stratuje w wyborach. Zapowiedział też, że w trakcie kampanii będzie przede wszystkim dążył do osobistego kontaktu z wyborcami. - Jestem opozycją antypaństwową, uważam, że ten ustrój jest zły i trzeba zmienić państwo na lepsze, reszta kandydatów to ludzie, którzy uważają, że trzeba zmienić tylko człowieka - dodał.

PAP, arb

+
 9

Czytaj także