"19 telefonów pasażerów Tu-154M było włączonych w czasie katastrofy"

"19 telefonów pasażerów Tu-154M było włączonych w czasie katastrofy"

Dodano:   /  Zmieniono: 15
Plan działań polskiej prokuratury do 10 stycznia 2011 r. sporządzono pod kątem ustalenia, czy poszczególne wątki śledztwa można będzie uznać za wyjaśnione - powiedział Ireneusz Szeląg, szef wojskowej prokuratury prowadzącej śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej.
Szeląg powiedział, że Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie przygotowuje dwa nowe wnioski o pomoc prawną w całej sprawie - do władz Rosji oraz Białorusi. Według Szeląga co najmniej 19 telefonów komórkowych pasażerów samolotu Tu-154M było aktywnych w chwili katastrofy i będą one jeszcze analizowane w ABW. Prokurator dodał, że telefon "wytypowany jako należący do Lecha Kaczyńskiego" jest w stanie niepozwalającym na taką ekspertyzę.

Szeląg poinformował też, że w śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej polscy prokuratorzy przesłuchali już 360 świadków. Dodatkowo ponad 100 przesłuchano na wniosek strony rosyjskiej. Jak dodał, prokuratorzy mają już listę ok. 90 osób, które będą przesłuchiwane. Wyjaśnił, że część z nich była już przesłuchana, ale zebrane materiały dowodowe spowodowały, że przesłuchanie trzeba powtórzyć. - Oczywiste jest, że lista ta może się powiększyć o kolejne osoby - podkreślił. Dodał, że w śledztwo zaangażowanych jest obecnie 10 prokuratorów prokuratury wojskowej. Jeden z nich jest wraz z archeologami i geodetą w Rosji. Prokurator zaprzeczył też, by dochodziło do jakichkolwiek spięć pomiędzy polskimi specjalistami przebywającymi w Rosji a stroną rosyjską. - Nie dość, że nie mamy żadnych informacji, żeby prawdziwe była doniesienia o rzekomych jakichś spięciach czy też niezgodności przedstawicielami strony polskiej i rosyjskiej. Wszystko odbywa się tak, jak to uzgodniono podczas spotkania roboczego przed kilkoma, kilkunastoma dniami - stwierdził. Podczas konferencji prokuratorzy zdementowali również informacje o wycieku paliwa z Tu-154. Wyjaśnili, że 10 kwietnia, tuż przed wylotem do Smoleńska, pod samolotem znaleziono kałużę cieczy. Okazało się, że jest to plama wody - jak dodali - pozostała po jego myciu.

Z kolei zastępca Naczelnego Prokuratora Wojskowego gen. Zbigniew Woźniak poinformował, iż biegli odczytujący nagrania rozmów z kokpitu samolotu poprosili o dodatkowy materiał porównawczy. Dodał, że chodzi o dodatkowe próbki głosów osób, które mogły być w kokpicie. Zapisy nagranych rozmów z kokpitu bada krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych. - Staramy się, aby materiał, którym dysponują biegli był pełny i dający podstawę do wydania rzetelnej opinii, będziemy próbowali uzupełnić te materiały zgodnie z oczekiwaniem biegłych - powiedział Woźniak. Dodał, że nie wszystkie dostarczone dotychczas przez prokuratorów materiały porównawcze "pozwalają na jednoznaczne określenie osób, które wypowiadały poszczególne słowa".

Prokurator dodał, że biegli badający nagranie konsultują kwestie związane z terminologią lotniczą w języku angielskim i rosyjskim. - Biegli zwrócili się do nas również z prośbą o tego typu konsultacje - zaznaczył. Dlatego, jak zaznaczył, termin wydania końcowej opinii fonoskopijnej przez biegłych ulegnie przesunięciu. Woźniak odnosząc się do kwestii kolejnych akt z Rosji gotowych do wysłania do Polski powiedział, że materiały te zawierać mają m.in. protokoły sekcji zwłok ofiar katastrofy. - Całość dokumentacji sądowo-medycznej nie jest jeszcze gotowa, prokuratura rosyjska nie otrzymała od biegłych całości raportu, dostaniemy pewną partię tych dokumentów - tłumaczył.

PAP, arb

 15

Czytaj także