Tusk: szef zwycięskiej partii zostaje premierem. To naturalne

Tusk: szef zwycięskiej partii zostaje premierem. To naturalne

Dodano:   /  Zmieniono: 
Donald Tusk (fot. Wprost) Źródło: Wprost
Powinno być rzeczą naturalną, iż kandydatem na szefa rządu jest przewodniczący partii, która wygrała w wyborach parlamentarnych - uważa premier Donald Tusk. Jego zdaniem Polacy wybierając daną partię, powinni wiedzieć, na kogo stawiają, jako przyszłego szefa rządu.
Donald Tusk odniósł się w ten sposób do słów prezydenta, który powiedział m.in., że po wyborach do niego będzie należeć suwerenne prawo wyboru kandydata na premiera, który będzie dawał największe szanse utworzenia dobrego rządu. - Zawsze lider zwycięskiej partii ma największe szanse, ale nie ma gwarancji - zaznaczył prezydent. Komorowski nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy prezes PiS Jarosław Kaczyński spełniałby kryteria, gdyby PiS wygrało wybory.

Pytany o tę wypowiedź Komorowskiego, Tusk powiedział, że "prezydent ma uprawnienia konstytucyjne, które pozwalają mu dwukrotnie być inicjatorem" przy powoływaniu rządu. - W pierwszym i trzecim kroku (opisanych w konstytucji) prezydent ma dużo do  powiedzenia, jeśli chodzi o gabinet - przypomniał premier. Zwrócił uwagę, że formalnie to prezydent desygnuje premiera i ministrów.

Szef rządu stwierdził, że wszystko zależy od "smaku, wyczucia obyczaju, tego co wypada, a co nie wypada, w jaki sposób korzystamy z  przepisów o charakterze formalnym". Dodał, że prezydent ma prawo korzystać ze swoich uprawnień, tak jak uzna to za stosowne. - Pamiętam, i powiedziałem to prezydentowi Komorowskiemu, że kiedy prezydentem był Lech Kaczyński, kiedy Platforma wygrała wybory, a  ja byłem jej przewodniczącym, to prezydent Kaczyński nie kwestionował tego dość świeżego obyczaju (że szef zwycięskiej partii zostaje premierem). Wiem, że nie było to łatwe i  proste, też dla ówczesnego prezydenta, ale raczej starał utrwalić się ten obyczaj - mówił Tusk.

Zdaniem premiera, "jeśli jakaś partia wygrywa wybory to powinno być rzeczą naturalną, że jej przewodniczący jest kandydatem na  premiera". - Żeby Polacy, wybierając partię, wiedzieli, na kogo stawiają, jeśli chodzi o najważniejszą funkcję wykonawczą - argumentował. Jak powiedział, na miejscu prezydenta uznałby, gdyby inna partia wygrała wybory, że trzeba zacząć od szefa partii. - Nawet jeśli nie nasz ulubieniec jest tym potencjalnym kandydatem - zaznaczył szef rządu.

Tusk zapewnił, że słów Komorowskiego nie odebrał jako skierowanych pod jego adresem. - Dość dobrze znamy swoje wzajemne plany z prezydentem Komorowskim. Warto podkreślać na każdym kroku -  zróbmy razem wszystko, aby wyborcy mieli poczucie, że to oni decydują o tym, kto rządzi w Polsce - podkreślił Tusk.

pap, ps