Posłanka Palikota: boję się, więc stawiam pieczątki

Posłanka Palikota: boję się, więc stawiam pieczątki

Halina Szymiec-Raczyńska (fot. mat. prasowe)
- Kontrola NFZ nie polega na tym, aby wyłapać nieprawidłowości. Kontrola z założenia przychodzi, aby ukarać – twierdzi Halina Szymiec-Raczyńska, lekarka i posłanka Ruchu Palikota, pracująca w sejmowej komisji zdrowia.
- Stawiam na receptach pieczątki, bo się boję. Za popełnienie błędu mogę dostać karę od 50 do 200 tysięcy złotych, bo kontrola może sięgać 5 lat wstecz – przyznaje ginekolog z 36-letnim stażem a zarazem posłanka Ruchu Palikota, Halina Szymiec-Raczyńska.

Posłanka odnosi się do protestu "pieczątkowego" rozpoczętego na początku roku po wejściu ustawy rządowej wprowadzającej kary dla lekarzy za błędne wpisanie poziomu refundacji leku. Ministerstwo po protestach środowisk lekarskich obiecało zmianę zapisu ustawy o odpowiedzialności finansowej lekarzy. Nowelizacją zająć się ma w trybie pilnym Sejm.

Zdaniem Szymiec-Raczyńskiej, ministerstwo przerzuca na lekarzy zadania administracyjne. Posłanka przyznaje, że miała problem z kontrolą funduszu. Sprawa skończyła się w sądzie. - Kontrola NFZ nie polega na tym, aby wyłapać nieprawidłowości. Kontrola z założenia przychodzi, aby ukarać – twierdzi polityk Ruchu.

Szymiec-Raczyńska zaznacza, że minister zdrowia Bartosz Arłukowicz (PO) wiedział, że ustawa jest zła, gdyż wcześniej ją krytykował. - Arłukowicz wziął na siebie całe to zamieszanie, mimo że wiedział, że ta ustawa to gniot, który odbije się czkawką zarówno lekarzom, jak i pacjentom. Skorzysta na tym jedynie NFZ - ocenia. Szymiec-Raczyńska dodaje, że Ruch Palikota wciąż chce głosować za wotum nieufności dla ministra zdrowia.

ja, TOK FM

Czytaj także

Czytaj także