- Nie spodziewałem się niczego dobrego po PiS i Solidarnej Polsce. Ale po naszych posłach spodziewałem się chociaż pogłębionej refleksji, ludzkiej empatii - mówił na antenie TOK FM działacz PO z Trójmiasta Radomir Szumełda, który kilka miesięcy temu zdradził, że jest gejem.
25 stycznia 46 posłów PO pod przewodnictwem Jarosława Gowina odrzuciło w głosowaniu wszystkie proponowane projekty ustaw dotyczących związków partnerskich. Wcześniej premier Donald Tusk apelował o dyskusję nad tymi projektami.
Szumełda liczy na to, że Donald Tusk przeprowadzi rozmowę z ministrem Gowinem. - W moim 41-letnim życiu chyba nikt mnie tak nie upokorzył jak polski Sejm słowami pani poseł Pawłowicz i pana posła Woźniaka. Moja wściekłość jest tym większa, że 46 posłów PO, podnosząc rękę przeciwko projektom ustaw o związkach partnerskich, podpisało się pod mową nienawiści poseł Pawłowicz - stwierdził na antenie TOK FM.
- Powiedziano mi, że moje problemy są nieważne. Że ja jestem nieważny, nie jestem pożyteczny dla społeczeństwa. Nie spodziewałem się niczego dobrego po PiS i Solidarnej Polsce. Ale po naszych posłach spodziewałem się chociaż pogłębionej refleksji, ludzkiej empatii. Ale tych 46 posłów uznało, że nie ma problemu. Kilka milionów ludzi nie istnieje. To strasznie smutne - podkreślił.
Szumełda podkreślił, że po piątkowym posiedzeniu Sejmu poczuł się jak obywatel gorszej kategorii.
ja, "Gazeta Wyborcza"
Szumełda liczy na to, że Donald Tusk przeprowadzi rozmowę z ministrem Gowinem. - W moim 41-letnim życiu chyba nikt mnie tak nie upokorzył jak polski Sejm słowami pani poseł Pawłowicz i pana posła Woźniaka. Moja wściekłość jest tym większa, że 46 posłów PO, podnosząc rękę przeciwko projektom ustaw o związkach partnerskich, podpisało się pod mową nienawiści poseł Pawłowicz - stwierdził na antenie TOK FM.
- Powiedziano mi, że moje problemy są nieważne. Że ja jestem nieważny, nie jestem pożyteczny dla społeczeństwa. Nie spodziewałem się niczego dobrego po PiS i Solidarnej Polsce. Ale po naszych posłach spodziewałem się chociaż pogłębionej refleksji, ludzkiej empatii. Ale tych 46 posłów uznało, że nie ma problemu. Kilka milionów ludzi nie istnieje. To strasznie smutne - podkreślił.
Szumełda podkreślił, że po piątkowym posiedzeniu Sejmu poczuł się jak obywatel gorszej kategorii.
ja, "Gazeta Wyborcza"
