Zbójeckie prawo stróży prawa

Zbójeckie prawo stróży prawa

Dodano:   /  Zmieniono: 
Prokuratura sprawdza, czy w Komendzie Głównej Policji przyjmowano "dowody wdzięczności" od firm, którym KGP zlecała m.in. prace remontowe.
Jak twierdzi wtorkowy "SuperExpress", mechanizm wymuszania "dowodów wdzięczności" był prosty. Przetarg wygrywała co prawda jakaś firma, ale komenda wskazywała jej - jako głównemu wykonawcy -  podwykonawców - a ci w zamian za to odwdzięczali się. Aby sprawę ukryć podpisywano aneksy do umów. Dowody wdzięczności miały być były różne; m.in. wycieczki zagraniczne np. do Chorwacji, a także drobne, ale kosztowne upominki.

Według "SE" motorem tych działań był wiceszef biura logistyki Janusz K., który 1,5 roku temu przyszedł do Komendy Głównej Policji z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. "W KGP zajmował się problematyką inwestycyjno-remontową" - poinformował rzecznik Komendanta Głównego Policji Sławomir Cisowski.

"Zaraz po otrzymaniu sygnałów o nieprawidłowościach w biurze logistyki przeprowadziliśmy kontrolę, która objęła m.in. analizę finansową wszystkich przeprowadzanych przez biuro działań" -  wyjaśniał Cisowski. Sprawdzone zostały także kontakty biura i osób w nim pracujących (w tym Janusza K.) z firmami, którym policja zlecała prace remontowe i prace związane z nowymi inwestycjami. "Całość materiałów trafiła do prokuratury, która sprawdzi, czy doszło do przestępstwa" - powiedział.

Janusz K. kilkanaście dni temu przeszedł na emeryturę. Jak powiedział "SE" zastępca komendanta głównego policji nadinsp. Zbigniew Chwaliński (zajmujący się pionem logistycznym), "ma to  swoje uzasadnienie. Gdybyśmy wszczęli postępowanie dyscyplinarne, byłby on zawieszony aż do momentu skazania prawomocnym wyrokiem sądowym, co może oznaczać nawet kilka lat. A przez ten czas pobierałby połowę uposażenia i zajmował etat". Chwaliński podkreślił także, że i tak rozstałby się z dyrektorem Januszem K., ponieważ bardzo krytycznie oceniał jego pracę.

em, pap