B. komendant Waldemar P. - jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Maciej Kujawski - nie przyznał się do winy, nie chciał też składać wyjaśnień. "Prokuratura zarzuciła mu przekroczenie uprawnień w ten sposób, że wydał policjantom polecenie odwiezienia dyrektora MSWiA Tomasza Serafina wbrew związanych z tego typu sprawami zarządzeniom komendanta głównego policji" - powiedział.
Policjanci zginęli w wypadku drogowym, wracając w nocy z piątku na sobotę do Warszawy z Siedlec. Ich samochód wpadł do rozlewiska rzeki Kostrzyń, znaleziono go po trzech dobach. Z ustaleń ekspertów wynika, że w chwili tragedii w miejscu, gdzie doszło do wypadku, były bardzo trudne warunki - m.in. gołoledź. Policjanci jechali z minimalną prędkością, mimo to prawdopodobnie wpadli w poślizg.
Komendant komisariatu kolejowego został zdymisjonowany w niedzielę przez szefa policji Marka Bieńkowskiego. Przekazał on też materiały z postępowania policyjnego w tej sprawie prokuraturze okręgowej - z wnioskiem o wszczęcie śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień przez Waldemara P.
Prokuratura w ramach tego śledztwa wyjaśnia też okoliczności śmierci policjantów. Sprawą tą zajmuje się też Biuro Spraw Wewnętrznych KGP.
Serafin - dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego MSWiA - podał się do dymisji w poniedziałek. Po decyzji Dorna o jego powrocie do policji pozostaje w dyspozycji komendanta głównego na tzw. stanowisku tymczasowym. Zawieszenie go oznacza, że nie będzie mógł wykonywać żadnych czynności służbowych i będzie otrzymywać 50 proc. uposażenia.
"W postępowaniu dyscyplinarnym obwiniony może przedstawiać materiał dowodowy i ustanowić swojego obrońcę. Wynik postępowania będzie zależeć od materiałów zgromadzonych w śledztwach prowadzonych przez Biuro Spraw Wewnętrznych i prokuraturę" - wyjaśniał Bieńkowski.
Prokuratura ma zamiar w tej sprawie przesłuchać jeszcze kilkanaście osób - m.in. Serafina.
ab, pap