Sprawa Nieznalskiej od nowa (aktl.)

Sprawa Nieznalskiej od nowa (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Sąd Okręgowy w Gdańsku uchylił wyrok pół roku ograniczenia wolności, wymierzony artystce Dorocie Nieznalskiej za obrazę uczuć religijnych.
Decyzję sąd uzasadnił wadami formalnymi uzasadnienia wyroku z lipca 2003 r. i  nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy. W ramach kary, wymierzonej przez Sąd Rejonowy w Gdańsku, artystka miała pracować społecznie przez 20 godzin miesięcznie.

We fragmencie swej pracy zatytułowanej "Pasja" Nieznalska umieściła na krzyżu fotografię męskich genitaliów. Instalację można było oglądać w gdańskiej Galerii "Wyspa" od połowy grudnia 2001 r. do 20 stycznia 2002 r.

Sąd II instancji wskazał na wady prawne uzasadnienia wyroku sądu rejonowego, które - jak podkreślił - uniemożliwiają rozpatrzenie treści samego orzeczenia. O taką decyzję sądu wnioskował obrońca oskarżonej. Jego wniosek, tydzień temu, podczas rozprawy odwoławczej, poparła prokurator, która również zarzuciła wyrokowi sądu niższej instancji formalne uchybienia uzasadnienia.

"Sąd rejonowy, sporządzając uzasadnienie wyroku, nie sprostał wymaganiom kodeksu postępowania karnego. W uzasadnieniu brak jest w ogóle wskazania, dlaczego sąd nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonej i zeznaniom kilku świadków (związanych ze środowiskiem artystycznym). Brak jest precyzyjnego wyjaśnienia podstawy prawnej wyroku" - powiedział przewodniczący składu orzekającego Sądu Okręgowego w Gdańsku, Lech Krasnodębski.

Wskazano także na naruszenie podstawowego prawa oskarżonego do obrony. "Zarówno oskarżona, jak i wspomniani świadkowie w swoich wyjaśnieniach i zeznaniach przedstawiali liczne okoliczności dotyczące wymowy artystycznej utworu oskarżonej. Przedstawiali też cele, jakie jej przyświecały przy wykonywaniu instalacji, a zatem okoliczności motywów jej działania (...) Bez analizy tych oraz innych dowodów, jak np. listów otwartych środowisk twórczych, uzasadnienie orzeczenia będzie wadliwe" - uznał sąd okręgowy.

Według gdańskiego sądu rejonowego, artystka umyślnie obraziła uczucia religijne innych osób przez publiczne znieważenie przedmiotu kultu, pokazując instalację w ogólnie dostępnej galerii.

Dowodem "winy" oskarżonej nie może być jedynie, że ma ona wyższe wykształcenie, a wyznanie rzymskokatolickie jest dominujące w Polsce. "Zamiar oskarżonej musi wynikać z konkretnych dowodów, które muszą być wskazane, nazwane i omówione" - uznał sąd okręgowy.

Nieznalska komentując czwartkowe orzeczenie sądu powiedziała, że  jest zmęczona całą sprawą. "To, co zrobiłam nie jest przestępstwem kryminalnym, a jest moim sposobem na życie" - dodała.

Do skandalu, który wywołało dzieło Nieznalskiej, doszło już po zamknięciu ekspozycji, kiedy to dwoje pomorskich posłów Ligi Polskich Rodzin i kilku sympatyków ugrupowania chciało zobaczyć instalację (wcześniej widzieli ją jedynie w telewizji). Po doniesieniu złożonym najpierw przez osobę prywatną, a później przez parlamentarzystów, sprawą zajęła się prokuratura.

Podczas procesu przed sądem rejonowym artystka tłumaczyła, że  instalacja, której integralną część stanowiła "forma krzyża z  fotografią części męskiego ciała", wisząca przed ekranem, gdzie wyświetlano film o mężczyźnie ćwiczącym na siłowni, była jedynie krytyką męskości.

em, pap

Czytaj także: Prowokuję, więc jestem; Odchody sztuki