Bunt przeciw Czarzastemu. „Przetrwał pierwsze uderzenie, przygotowuje się do ostatniego aktu”

Co i po co płonie na Lewicy

Włodzimierz Czarzasty
Włodzimierz Czarzasty / Źródło: Newspix.pl / MARCIN BANASZKIEWICZ / FOTONEWS
Pęknięcia w Nowej Lewicy nie da się już skleić. Rodząca się w bólach partia, która będzie kontynuatorką dawnego SLD i Wiosny Roberta Biedronia, w dalszą drogę pójdzie już bez polityków, których w weekend 17-18 lipca zawiesił przewodniczący Włodzimierz Czarzasty. Nie wszystkich, ale z przywódcami „puczystów” nikt już rozmawiać nie ma zamiaru. Przedstawimy prawdziwe tło i scenariusze zakończenia konfliktu, który wstrząsnął lewicową formacją.

Wojna w Nowej Lewicy nie zaczęła się w połowie lipca. Konflikt tlił się już od dłuższego czasu, a jego początki można datować na grudzień 2019 r. Wtedy Konwencja Krajowa SLD zdecydowała o zmianie statutu partii i wyraziła wolę połączenia się z Wiosną Roberta Biedronia. Co ciekawe, Konwencja dotąd nie została zakończona. Dwukrotnie ogłaszano już przerwę w jej obradach, a grupa „puczystów” w zmianie tej sytuacji upatruje szans na przeforsowanie swoich racji. O tym jednak później.

Trwający obecnie kryzys zaczął eskalować pod koniec czerwca. Dokładnie 30 czerwca br. opublikowaliśmy we „Wprost” tekst o dwójce polityków SLD z Sejmiku Województwa Śląskiego. Radni Gabriela Łacna oraz Rafał Porc zdecydowali się podnieść ręce w głosowaniu nad udzieleniem absolutorium zarządowi województwa. Problem w tym, że zarząd to politycy Zjednoczonej Prawicy wspierani przez wicemarszałka Wojciecha Kałużę, który tuż po wyborach samorządowych w 2018 r. opuścił szeregi Koalicji Obywatelskiej, żeby zaraz potem zacząć wspierać formację Jarosława Kaczyńskiego.

Artykuł został opublikowany w 29/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 1

Czytaj także