Premier Morawiecki ostro o aferze w Niemczech. „Jawne paserstwo”

Premier Morawiecki ostro o aferze w Niemczech. „Jawne paserstwo”

Premier Mateusz Morawiecki
Premier Mateusz Morawiecki Źródło: PAP / Paweł Supernak
Próba sprzedaży przez dom aukcyjny w Niemczech skradzionej akwareli Wassilego Kandinskiego „Kompozycja” wywołała ostre reakcje polskich władz. W sukurs ministrowi kultury Piotrowi Glińskiemu przyszedł premier Mateusz Morawiecki.

O sprawie stało się głośno, gdy – wbrew protestom – dom aukcyjny Grisebach w Berlinie wystawił na sprzedaż akwarelę Kandinskiego „Kompozycja”. Mimo protestów konsula RP, a także ministra kultury Piotra Glińskiego i podległej mu instytucji, doszło do licytacji. Dzieło zostało sprzedane za 310 tys. euro. Po interwencji polskich władz Grisebach postanowił wstrzymać jednak transakcję i przeprowadzić dodatkową weryfikację.

Morawiecki o próbie sprzedaży akwareli Kandinskiego: Szokujące

Premier Mateusz Morawiecki skomentował cały spór we wpisie na Facebooku. Szef rządu zaznaczył, wiele spośród dziesiątek tysięcy zrabowanych dzieł sztuki nie wróciło dotychczas do Polski. „Jeszcze bardziej szokujące są doniesienia o próbie sprzedaży akwareli Wassilego Kandinskiego na aukcji w Berlinie – pomimo, że sytuacja prawna tego dzieła jest jasna: zostało one skradzione z Muzeum Narodowego w Warszawie w 1984 roku” – podkreślił premier.

Jak zaznaczył Mateusz Morawiecki, wyłącznie ostra interwencja polskich władz, w tym ministra Glińskiego, zapobiegły finalizacji sprzedaży i „jawnemu paserstwu”. „Polska musi być – i będzie – w tej sprawie stanowcza” – podsumował premier. „Podejmujemy wszelkie możliwe kroki prawne i polityczne w celu odzyskania polskiego majątku – zarówno skradzionego w czasie II wojny światowej jak i w każdym innym okresie” – napisał szef rządu.

Skradziona „Kompozycja” na aukcji w Niemczech

Do próby sprzedaży obrazu Wassilego Kandinskiego „Kompozycja” doszło, mimo że powszechnie wiadomo było, że został skradziony z wystawy »Koncepcje Przestrzeni w Sztuce Współczesnej« w 1984 r., a w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie znajdował się od 1982 r. W ocenie MKiDN „powszechna znajomość historii obrazu oraz zachowane oznaczenia własnościowe Muzeum Narodowego w Warszawie wskazują, że jakakolwiek jego sprzedaż po momencie kradzieży nie może być uznana za działanie w dobrej wierze”.

Czytaj też:
„Niedyskrecje do słuchania”: Ziobro bez dodatkowych kandydatów na posłów. „18 mandatów im starczy”
Czytaj też:
Ustawa Ziobry upadła, bo część posłów PiS nie głosowała. „Oni się już po prostu nienawidzą”

Źródło: WPROST.pl
 4

Czytaj także