We wtorek 31 października w ogólnopolskim wydaniu „Gazety Wyborczej” na stronie 19. w dziale „ogłoszenia płatne” został opublikowany nekrolog ogłaszający śmierć w boju Śląskiej Policji.
„Śląska Policja poległa w boju”. Zaskakujący nekrolog w gazecie
„Z żalem zawiadamiamy, że z powodu braku możliwości uzupełnienia stanowisk funkcjonariuszy Policji garnizonu śląskiego Śp. Śląska Policja poległa w boju z rynkiem pracownika o zapełnienie wakatów, a jej agonia zostanie dopełniona końcem lutego 2024 r”. – czytamy. Ogłoszenie zostało wystylizowane na typowy nekrolog. Jest utrzymane w czarnych barwach, z ozdobnym krzyżem, a nawet stylizowanymi na cytat słowami „Nie służymy, aby umierać… / aby służyć, żyć godnie musimy…”.
Na dole, drobnym drukiem związkowcy wyjaśniają cel swojej akcji. „Niniejsza informacja stanowi kolejną próbę zwrócenia uwagi na problematykę pogłębiającego się wewnętrznego stanu zagrożenia bezpieczeństwa Państwa, który jest ignorowany przez Prezesa Rady Ministrów i marginalizowany przez Komendanta Głównego Policji. Materiał ma charakter informacyjny o pogłębiającym się kryzysie Polskiej Policji, o którym po raz kolejny przypomina OM NSZZ Solidarność F i P.P.
Związkowcy: Policja jako sprawna instytucja już nie istnieje
Szerzej swoje motywacje przewodniczący NSZZ „Solidarność” Funkcjonariuszy i Pracowników Policji Regionu Śląsko-Dąbrowskiego Mirosław Soboń wyjaśnił w wywiadzie opublikowanym w katowickim wydaniu „Gazety Wyborczej”.
– To idealny dzień, żeby ludzie dowiedzieli się, iż policja jako sprawna instytucja już nie istnieje – wskazuje przewodniczący związku. – Jest niewydolna i nie jest w stanie zapewnić należytego bezpieczeństwa obywatelom. I tak naprawdę nie chodzi tylko o śląską policję, ale praktycznie każdy garnizon w kraju – podkreśla.
Mirosław Soboń wskazuje, że władze przez lata nie zajęły się dostatecznie narastającym problemem.
– Premier programowo ignoruje wszelkie informacje o zapaści policji, a komendant główny je marginalizuje – ocenia związkowiec. – Efekt takiego podejścia do problemu widać we wszystkich jednostkach. W całej Polsce mamy kilkanaście tysięcy wakatów. Żeby pokazać skalę problemu, podam przykład komendy w Bytomiu, gdzie pracuję na co dzień. Na 420 etatów brakuje nam aż 65 ludzi. To tak jakby jednego dnia ktoś nagle zlikwidował w mieście półtora komisariatu. Policjanci muszą więc pracować za tych, których nie ma, co siłą rzeczy odbija się na przeciążeniu pracą – ocenia.
Czytaj też:
„Sytuacja taborowa w Kolejach Śląskich jest dramatyczna”. Maszyniści złożyli zawiadomienie do prokuraturyCzytaj też:
Kuriozalne słowa szefa Solidarności. Mówił o „wojnie na ulicach”
