Działacze PiS z Krakowa źli na Wassermann. Twierdzą, że „dogadała się z Miszalskim”

Działacze PiS z Krakowa źli na Wassermann. Twierdzą, że „dogadała się z Miszalskim”

Prezydent-elekt Krakowa Aleksander Miszalski
Prezydent-elekt Krakowa Aleksander Miszalski Źródło:PAP / Art Service
Prezydentem Krakowa w II turze wyborów samorządowych 2024 został Aleksander Miszalski. Jego największym konkurentem był bezpartyjny Łukasz Gibała, jednak polityk Koalicji Obywatelskiej zdobył o 2 proc. więcej głosów. 19 kwietnia Małgorzata Wassermann stwierdziła, że „nie oddałaby głosu na Gibałę”. Działacze PiS z Krakowa mają być o to źli.

Wassermann opublikowała w piątek, tuż przed ciszą wyborczą, wpis ws. II tury wyborów w Krakowie. „Nie mogę pozostać obojętna w obliczu ważnego dla tysięcy krakowianek i krakowian wyboru, jaki zostanie dokonany 21 kwietnia, kiedy wybierzemy prezydenta naszego miasta” – zaczęła.

Przyznała, że do „obu kandydatów”, biorąc pod uwagę ich wybory polityczne, „jest jej bardzo daleko”. „Nie wyobrażam sobie, abym mogła oddać swój głos na Łukasza Gibałę, którego pomysł na Kraków opiera się jedynie na kwestionowaniu wszystkiego wokół” – napisała. „Nie mogłabym poprzeć człowieka, który w sposób haniebny manifestował wielokrotnie pogardę dla ludzi mających konserwatywne, prawicowe poglądy” – zaznaczyła. We wpisie zwróciła też m.in. uwagę na to, że nie chce, by „prezydentem miasta został ktoś bez wiarygodnej wizji jego rozwoju”.

Działacze PiS wściekli

Ostatecznie o nieco ponad 2 proc. – czyli kilka tysięcy głosów – Miszalski pokonał Gibałę i wkrótce obejmie władzę w Krakowie (dotychczas zasiadał w Sejmie, jako poseł). Wydaje się więc, że w tej sytuacji publiczne poparcie polityków, których wyborcy PiS-u darzą zaufaniem, a taką osobą dla wielu jest właśnie Wassermann, mogłoby pomóc Gibale w II turze.

– Wiele osób uważa, że Wassermann po prostu dogadała się z Miszalskim i w imię swoich partykularnych interesów sprzedała partię – uważa jeden z lokalnych działaczy PiS-u w rozmowie z portalem Onet. Ale co miałoby to znaczyć? Jaką konkretnie korzyść mają na myśli? O tym nikt wprost nie mówi. Część jest zdania, że chodzi tu rzekomo o „towarzyskie względy”. Gdy prezydentem był Jacek Majchrowski, miała być „częstą gościnią prezydenckiego gabinetu”, a osoby z otoczenia najdłużej urzędującego w historii prezydenta głosowali na Miszalskiego.

Wina Wassermann? Polityk z Małopolski wskazuje na słabą frekwencję

Lokalni działacze PiS-u z Małopolski twierdzą, że decyzja Wassermann „pomogła zwyciężyć” politykowi KO. Jeden z polityków potwierdza, że jej ruch rozzłościł część środowiska, lecz sam nie jest przekonany, czy mają rację. Wskazuje raczej na inny problem – w niedzielę wyborcy PiS-u „zostali w domach”, zamiast udać się do urn.

twitterCzytaj też:
Afera wokół krakowskiego „Castel Gandolfo”. Konserwator wymaga zgody na remont
Czytaj też:
Ujawniono raport NIK o policji za czasów PiS. „Nie zostawia suchej nitki”

Źródło: Onet.pl / wp.pl / X / Facebook