Od końca lat 70. dochody brutto najbogatszych Amerykanów kilkakrotnie wzrosły, natomiast realne dochody najbiedniejszych i średnio zarabiających pozostawały mniej więcej na tym samym poziomie. Przyczyną były mechanizmy gospodarki rynkowej oraz polityka kolejnych rządów. Tymczasem reforma ochrony zdrowia działa w przeciwnym kierunku. Dzieje się tak głównie dzięki temu, że większość funduszy na sfinansowanie jej kosztów będzie pochodzić z podniesienia podatków od najzamożniejszych gospodarstw domowych, o dochodach powyżej 250 tysięcy dolarów rocznie.
Średnie podatki od rodzin o dochodach powyżej 1 miliona dolarów wzrosną do 2013 roku o 46 tysięcy dolarów. Innym przepisem reformy uderzającym finansowo w bogaczy będzie zmniejszenie subwencji federalnych dla prywatnych firm ubezpieczeniowych na ubezpieczenia dla osób starszych. Tymczasem biedniejsi odniosą bezpośrednie korzyści finansowe z reformy. Złożone z minimum czterech osób rodziny o rocznych dochodach poniżej 88 200 dolarów - co stanowi czterokrotność federalnie określonego progu ubóstwa (22 050 dolarów) - będą otrzymywały dotacje od państwa na wykupienie ubezpieczenia zdrowotnego.
Reforma zniweluje też znacznie innego rodzaju nierówności - między osobami zdrowymi a dotkniętymi różnymi chorobami. Stanie się to poprzez zapewnienie, że niemal wszyscy będą ubezpieczeni i towarzystwa ubezpieczeniowe nie będą mogły odmawiać polisy osobom cierpiącym już na rozmaite schorzenia bądź unieważniać polisę tym, którzy dla firmy stają się poważniejszym ciężarem finansowym.
PAP