Władimir Putin mówi o „prowokacji” Ukrainy. „Poroszenko chce podnieść swoje notowania”

Władimir Putin mówi o „prowokacji” Ukrainy. „Poroszenko chce podnieść swoje notowania”

Władimir Putin
Władimir Putin / Źródło: Newspix.pl / ABACA
Prezydent Rosji Władimir Putin w środę 28 listopada oskarżył ukraińskiego prezydenta Petro Poroszenkę o zorganizowanie morskiej „prowokacji” na Morzu Azowskim, w celu podniesienia swojej popularności przed wyborami w przyszłym roku.

W niedzielę 25 listopada Rosja powstrzymała trzy ukraińskie statki marynarki wojennej przed wpłynięciem przez Cieśninę Kerczeńską do Morza Azowskiego. Rosjanie nie dość, że ostrzelali okręty, to jeszcze zatrzymali 24 ukraińskich marynarzy. Sąd na Krymie wydał 27 listopada nakaz tymczasowego aresztowania jednego z nich. Wojskowy trafi do aresztu na dwa miesiące. Za nielegalne przekroczenie rosyjskiej granicy grozi mu nawet sześć lat więzienia. Pozostali marynarze przebywają obecnie na terenie sądu w Symferopolu na Krymie. Epizod wzbudził obawy na Zachodzie przed szerszym konfliktem między oboma krajami, a Kijów wprowadził stan wojenny w niektórych częściach kraju w obawie przed możliwą rosyjską inwazją.

W swoich pierwszych publicznych wypowiedziach na temat tego incydentu, stwierdził, że ukraińskie statki popełniły wyraźny błąd i oskarżył prezydenta Petro Poroszenkę o zorganizowanie „mini-kryzysu” w celu zwiększenia swoich notowań przed wyborami. – Bez wątpienia możemy mówić o prowokacji zorganizowanej przez prezydenta tuż przed wyborami – stwierdził na forum finansowym w Moskwie. – Pod względem popularności Poroszenko jest na piątym miejscu i musiał coś z tym zrobić. Użył tego jako pretekstu do wprowadzenia stanu wojennego – stwierdził. – Ta piana polityczna zniknie, ocenią ich kiedyś, tak jak gruziński naród ocenił Saakaszwilego. Stan wojenny ma pozbawić wyborczych szans przeciwników Poroszenki – dodał.

Czytaj też:
Lech Wałęsa chce spotkać się z Władimirem Putinem. „Czekam na jego ruch”

Źródło: Reuters
 13
  • Do wszystkich rusofobów, podajcie choć jeden przykład, kiedy Rosja zgłaszała pretensje terytorialne wobec Polski. A teraz to możecie panu Putinowi skoczyć i pohuśtać się jak na dyszlu od kieratu.
    • Wolyn Galicja - w XVIII wieku "trzymaliśmy się z dala", a potem mieliśmy 123 lata rozbiorów w zamian za naszą neutralność. My możemy się "trzymać z daleka", problem w tym że Rosja "z daleka trzymać się" nie będzie. Mamy pierwszą od 500 lat okazję odgrodzić się od Rosji dzięki Ukrainie i tylko skończony idiota zaprzepaści taką szansę.
      • Jeden wart drugiego i Polski rząd powinien trzymać Polskę z dala od tego bagna bo banderowcy jakby była okazja to zajęliby południową Polskę i byłaby powtórka z Wołynia tyle że razy 10.
        • I jeszcze jedna istotna uwaga.
          Jeżeli potwierdzą się dane z geolokalizacji, że do abordażu przynajmniej jednego z ukraińskich okrętów doszło na wodach międzynarodowych, to zgodnie z obowiązującym prawem morskim Rosji będzie można postawić oskarżenie o akt piractwa.
          • Żadna sensacja. Tyko ślepy nie widzi o co w tej awanturze Poroszence chodzi. Bo przecież nie o wzięcie miliona rosyjskich Krymian pod okupację prawego sektora.

            Czytaj także