Archipelag Białoruś. Tuż przy granicy Polski wyrosło totalitarne państwo

Archipelag Białoruś

Aleksander Łukaszenka
Aleksander Łukaszenka / Źródło: president.gov.by
Porwanie cywilnego samolotu tylko pieczętuje wstrząsającą przemianę, która odbywa się na naszych oczach. W ciągu kilku miesięcy Aleksander Łukaszenka zmienił Białoruś z operetkowej dyktatury w prawdziwie totalitarne państwo, terroryzujące własne społeczeństwo i zagrażające sąsiednim krajom – w szczególności Polsce. W maju nastąpiła kumulacja działań jego służb.

Jest kilka definicji totalitaryzmu. Jedną z najsłynniejszych stworzyli w USA podczas zimnej wojny dwaj politolodzy, którzy sami w młodości uciekli przed totalitarnymi ustrojami: Niemiec Carl Friedrich oraz Polak Zbigniew Brzeziński. Wypunktowali oni cechy, które występując w jakimś kraju oddzielnie muszą budzić niepokój, ale jeśli funkcjonują jednocześnie, świadczą o tym, że stało się ono państwem totalitarnym.

Te cechy to: oficjalna ideologia, pełnia władzy w ramach jednego ugrupowania kierowanego przez dyktatora, system terrorystycznej kontroli policyjnej podtrzymujący rządy reżimu, pełna kontrola środków masowego przekazu, gospodarki oraz armii i policji, wraz ze stosowanymi przez nie środkami przymusu.

W maju 2021 roku Białoruś Aleksandra Łukaszenki spełniła te warunki.

Informacje zgodne z rzeczywistością

Następnego dnia po tym, jak białoruscy kontrolerzy lotu wsparci przez obładowanego rakietami MiGa-29 zmusili samolot lecący na trasie Ateny-Wilno do lądowania w Mińsku, Aleksander Łukaszenka podpisał nowelizację ustawy o środkach masowego przekazu. Można ją też nazwać ustawą o cenzurze.

Czytaj też:
Bomba Łukaszenki, szczepienie dzieci, Kaczyński o aborcji. Co w nowym „Wprost”?

Nowe prawo wejdzie w życie na Białorusi za miesiąc. Zmiany przepisów umożliwią prokuratorom blokowanie stron internetowych, które w ich opinii „wzywają do ekstremistycznych działań” albo po prostu „szkodzą interesom narodowym”. Z kolei urzędnicy z Ministerstwa Informacji będą mogli bez decyzji sądu wstrzymać publikację każdego artykułu czy programu niepasującego władzy.

Nie wolno już będzie publikować wyników niezależnych sondaży i badań opinii publicznej „bez wymaganej akredytacji”, ani relacjonować demonstracji przeciwko władzy, a dziennikarze utracą akredytacje prasowe, jeśli tylko oni lub ich redakcje „rozpowszechnią informacje niezgodne z rzeczywistością”.

Żeby nie było wątpliwości: o tym, co jest zgodne z rzeczywistością, a co nie jest, będą decydowały służby białoruskiego dyktatora.

Artykuł został opublikowany w 21/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 3

Czytaj także