Oto cel Mateusza Morawieckiego. „Mówił o tym w gronie współpracowników”

Oto cel Mateusza Morawieckiego. „Mówił o tym w gronie współpracowników”

Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki Źródło: PAP / Przemysław Piątkowski
Wewnątrz PiS trwa gra o przyszły kształt partii, a Mateusz Morawiecki wyrasta na gracza, z którym Jarosław Kaczyński – mimo osobistych animozji – musi liczyć się jak nigdy wcześniej. Choć prezes PiS próbował zdyscyplinować byłego premiera, grożąc konsekwencjami za tworzenie stowarzyszenia „Rozwój Plus”, ostatecznie musiał uznać jego podmiotowość. Według Michała Wróblewskiego, dziennikarza politycznego Wirtualnej Polski, gościa podcastu „Rozmowa Wprost”, Jarosław Kaczyński ma pełną świadomość, że wypchnięcie Morawieckiego z partii doprowadziłoby do wyrwy, której nie da się zasypać, grzebiąc definitywnie szanse prawicy na powrót do rządzenia.

Mateusz Morawiecki postawił się prezesowi partii w grudniu 2025 roku. Dziennikarz Wirtualnej Polski przywołuje tzw. „bunt podkarpacki” – moment, w którym Morawiecki zamiast stawić się na wezwanie prezesa, wybrał spotkanie z wyborcami. Z kolei w kwietniu były premier zakomunikował, że rusza z własnym stowarzyszeniem „Rozwój Plus”.

– Jarosław Kaczyński nigdy tego Mateuszowi Morawieckiemu nie zapomni, ale musi mu ustępować. Prezes wie, że bez Mateusza Morawieckiego partia naprawdę może nie tyle się rozpaść, co może dojść w niej do tak poważnego rozłamu, że PiS, w tym prezes Kaczyński, może zapomnieć o władzy – twierdzi Michał Wróblewski w rozmowie z Agnieszką Niesłuchowską z „Wprost”.

Jaki jest cel Mateusza Morawieckiego? W opinii Michała Wróblewskiego, były premier chce stanąć na czele partii, ale nie chce tego robić wbrew woli Kaczyńskiego – musi zostać namaszczony. – Wiem z dobrego źródła, że kilka miesięcy temu Mateusz Morawiecki mówił w gronie swoich współpracowników, że chciałby być prezesem Prawa i Sprawiedliwości, ale nie wbrew woli Jarosława Kaczyńskiego. Nie zakładał tego, że może obalić w jakiś sposób wewnętrznie prezesa Kaczyńskiego, bo by się to nie udało – opowiada dziennikarz WP.

CAŁA ROZMOWA:

Morawiecki nie chce „PiS-u ciasnego, ale własnego”

W opinii dziennikarza, Morawiecki nie chce „PiS-u ciasnego, ale własnego”, co zarzuca swoim przeciwnikom w partii. – Chce partii szerokiej, nowoczesnej i prorozwojowej, która skupia więcej osób niż tylko ci bardzo konserwatywni, prawicowi wyborcy. Tu leży fundamentalna różnica między jego obozem a frakcją radykalną, która chce mocno akcentować spory ideologiczne – dodaje.

Na pytanie, czy prezes PiS dobrze zrobił, „efekt Czarnka” działa na wyborców, choć – z ostatnich sondaży wynika – że partii nie rośnie, a wręcz spada poparcie, odparł: – Politycy PiS publikowali wcześniej sondaże, według których poparcie rosło, i wtedy ogłaszali sukces. Teraz, gdy mamy spadek, stosując ich własną retorykę, należałoby powiedzieć, że tego efektu nie ma – akcentuje gość podcastu „Rozmowa Wprost”.

„Nie widać, by Czarnek odzyskiwał konserwatywnych wyborców”

– Celem jego nominacji była walka o elektorat silnie konserwatywny, który odpłynął do Konfederacji Mentzena, Bosaka czy Brauna. Na razie nie widać, by Czarnek tych wyborców odzyskiwał. Co więcej, wzajemne złośliwości między PiS a Konfederacją wcale ich do siebie nie zbliżają – mówi Michał Wróblewski.

Przemysław Czarnek w maju rusza z propozycjami dotyczącymi mieszkalnictwa i kredytów dla młodych. Czy to pomoże mu poprawić wizerunek po niedawnym spotkaniu z wyborcami w Piotrkowie Trybunalskim, podczas którego przekonywał, że młodzi powinni mieć dzieci bez względu na warunki życiowe i mieszkaniowe?

– Z pewnością po tych kontrowersyjnych słowach Czarnka, PiS będzie musiał szukać nowej narracji i temu ma służyć planowana ofensywa programowa – mówi Michał Wróblewski.

Polityczny spór o Andrzeja Poczobuta. „Te rytualne uwagi są wzajemne”

W podcaście dziennikarz nawiązał też do politycznego sporu o uwolnienie z białoruskiego więzienia po 5 latach wybitnego dziennikarza i działacza polonijnego Andrzeja Poczobuta. Michał Wróblewski zauważa, że każda ze stron próbuje przypisać sobie sukces, co uderza w powagę państwa i rodzinę Poczobuta. Podkreśla też, że sprawa ta stała się paliwem do kolejnego „rytualnego” starcia między PO a PiS.

– Te uwagi i ataki są wzajemne. Donald Tusk publikując zdjęcie z Andrzejem Poczobutem słowem nie odezwał się o politykach PiS. Myślę, że gdyby była odwrotna sytuacja, politycy prawicy również przypisywaliby zasługi tylko sobie. Z kolei prezes PiS (który sugerował, że do uwolnienia Andrzeja Poczobuta mogło dojść już wiele miesięcy temu, przy okazji wymiany więźniów w Ankarze, ale Donald Tusk nie wykorzystał tej szansy – red.) nie skorzystał z szansy, by poskromić emocje”, co w obecnej sytuacji jest nie tylko niepotrzebne, ale wręcz szkodliwe dla powagi państwa – zaznacza Michał Wróblewski.

Czytaj też:
Leonard Krasulski: Załamałbym się, gdyby to wszystko prysnęło jak bańka mydlana
Czytaj też:
Ostatni wywiad Andrzeja Olechowskiego dla „Wprost”. Tak oceniał prezydenta i premiera

Artykuł został opublikowany w 19/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.