Wycieczka po zgliszczach teatru w Mariupolu. Zginęły tam setki Ukraińców

Wycieczka po zgliszczach teatru w Mariupolu. Zginęły tam setki Ukraińców

Ruiny Teatru Dramatycznego w Mariupolu
Ruiny Teatru Dramatycznego w Mariupolu Źródło: Twitter / Ministerstwo Spraw Zagarnicznych Ukrainy
Rosjanie zorganizowali wycieczkę po zgliszczach Teatru Dramatycznego w Mariupolu, na który w marcu zrzucili bomby – poinformowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy. Zginęło wówczas co najmniej 600 osób.

– Po uprzątnięciu gruzów Teatru Dramatycznego i udostępnieniu placu najeźdźcy zorganizowali „wiec ochotników” z czerwonymi flagami wokół miasta. Ostatnim punktem była wycieczka po Teatrze Dramatycznym – przekazał doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko, stwierdzając, że „cynizm okupantów nie zna granic”.

Dodał, że była to „prawdziwa wycieczka po cmentarzysku”. – Teraz widzimy, jak Teatr Dramatyczny wygląda od środka, jak zachowują się okupanci – podkreślił. Petro Andriuszczenko zaznaczył również, że nie można już karmić gołębi w pobliżu Teatru Dramatycznego. – One też wszystkie zniknęły – powiedział.

twitter

Teatr Dramatyczny był schronieniem dla dzieci i osób starszych

16 marca Rosjanie zrzucili bombę na Teatr Dramatyczny w Mariupolu. Okupanci bardzo dobrze wiedzieli, że atakują miejsce, w którym ukrywają się starcy, kobiety i dzieci. Na asfalcie przed budynkiem widoczne z powietrza były ogromne napisy „dzieci”.

Piwnice pod teatrem były jednym z największych schronów przeciwlotniczych w Mariupolu. W pierwszych komunikatach informowano, że w momencie bombardowania mogło się tam ukrywać nawet 1000-1500 osób. Mer Mariupola przekazał jednak, że w schronie najprawdopodobniej przebywało ok. 800 osób. – Nie chcemy do końca wierzyć w ten horror. Do końca chcemy wierzyć, że wszystkim udało się uciec. Ale słowa tych, którzy byli w budynku w czasie tego aktu terrorystycznego, mówią coś przeciwnego – przekazała wówczas Rada Miejska Mariupola.

„Nie będzie przebaczenia”

Samorządowcy przypomnieli, że przed budynkiem znajdował się duży napis „dzieci”, a Rosjanie doskonale wiedzieli, kogo atakują. – Okupant wiedział, w co uderza. Wiedział, jakie mogą być konsekwencje, a jednak bomby spadły na miejsce, które stało się schronieniem dla setek mieszkańców Mariupola – przekazali.

Dodali również, że „nie ma żadnego wytłumaczenia dla tego nieludzkiego okrucieństwa. Nigdy nie będzie przebaczenia dla tych, którzy sprowadzili zniszczenie, ból i cierpienie do naszego domu”.

Czytaj też:
Pierwszy rosyjski żołnierz skazany za zbrodnie wojenne dokonane na Ukrainie. Sąd w Kijowie wydał wyrok

Opracowała:
Źródło: Twitter / Ukraiński MSZ
 0

Czytaj także